[CH] Oeschinensee 📷
Oeschinensee to chyba perełka Berner Oberland’u. Spodziewaliśmy się tłumów i … się nie zawiedliśmy. Co więcej – te przekroczyły nasze wyobrażenia 🙂

Oeschinensee to chyba perełka Berner Oberland’u. Spodziewaliśmy się tłumów i … się nie zawiedliśmy. Co więcej – te przekroczyły nasze wyobrażenia 🙂

Kolejny punkt tego wypadu: Fälensee. Myszce z riserczu to jezioro spodobało się na tyle by je odwiedzić, mi spodobały się dominujące nad nim formacje skalne 😉

Albo jak wolisz Wasserfall-Arena Batöni. Myszka namierzyła ją jako jeden z celów do odwiedzenia na tym wypadzie, ja miałem dopasować logistykę i uzupełnić trasę tak by nie była to krótka wycieczka. Chyba się udało bo było nieco przygodowo 😉

Na Tête de Milon nie wypatrzyliśmy żadnych śladów – ani od strony schroniska ani z podejścia na Bishorn. Tak jakby wszyscy przyjeżdżali tutaj włącznie dla tego ostatniego. Trochę dziwnie bo Tete wprost się prosi o aklimatyzacyjne odwiedziny.

To ten po lewej. Jak dla mnie nie jest to ładna góra, ale to nie znaczy, że nie warto się z nią poznać 🙂 Bo warto, a przy okazji nie sprawiającego trudności technicznych wejścia przetestować sobie to i owo. Tak kondycyjnie jak i logistycznie czy szpejowo.

Pierwszy krok w kierunku sprawdzenia jak się reaguje na wysokość >4ooom można postawić w kilku miejscach. W moim i Mariana przypadku wypadł on na parkingu Zinal 🙂

Dzień powrotu, w prognozie przejaśnienia bodaj tylko, no trudno. Nawet jeżeli to i tak trzy dni pogody na cztery wyjazdu to dobra średnia 🙂 Pierwszy cel na dziś to Rothorafurgga (2883m), później dynamicznie.

Już wczoraj przy kolacji wiedzieliśmy, że w nocy i rano pogoda “klęknie”, otwartym pozostawało pytanie czy sprawdzi się też to, że przed południem ma się rozpogodzić. W każdym razie dziś celujemy w Scalettahorn (3068m).

Trochę baliśmy się tego w jakim stanie będziemy dziś rano po nocy na nieogrzewanym poddaszu. Ostatecznie wyszło na to, żeśmy tam sobie w siedem osób nachuchali na tyle, że dało się tę noc przeżyć i coś tam zregenerować 🙂

Powrót w rejon Flüela Pass, znajomy parking w Tschuggen, lampa na niebie a w perspektywie kilka dni w Grialetschhütte. Są też pierwsze zagwozdki: czy jesteśmy z tym parkowaniem “na legalu” i nad trasą do schroniska przez Fuorcla Radönt (2728m).