[CH] Fälensee 📷
Kolejny punkt tego wypadu: Fälensee. Myszce z riserczu to jezioro spodobało się na tyle by je odwiedzić, mi spodobały się dominujące nad nim formacje skalne 😉

Kolejny punkt tego wypadu: Fälensee. Myszce z riserczu to jezioro spodobało się na tyle by je odwiedzić, mi spodobały się dominujące nad nim formacje skalne 😉

Albo jak wolisz Wasserfall-Arena Batöni. Myszka namierzyła ją jako jeden z celów do odwiedzenia na tym wypadzie, ja miałem dopasować logistykę i uzupełnić trasę tak by nie była to krótka wycieczka. Chyba się udało bo było nieco przygodowo 😉

Na Tête de Milon nie wypatrzyliśmy żadnych śladów – ani od strony schroniska ani z podejścia na Bishorn. Tak jakby wszyscy przyjeżdżali tutaj włącznie dla tego ostatniego. Trochę dziwnie bo Tete wprost się prosi o aklimatyzacyjne odwiedziny.

To ten po lewej. Jak dla mnie nie jest to ładna góra, ale to nie znaczy, że nie warto się z nią poznać 🙂 Bo warto, a przy okazji nie sprawiającego trudności technicznych wejścia przetestować sobie to i owo. Tak kondycyjnie jak i logistycznie czy szpejowo.

Pierwszy krok w kierunku sprawdzenia jak się reaguje na wysokość >4ooom można postawić w kilku miejscach. W moim i Mariana przypadku wypadł on na parkingu Zinal 🙂

Jednodniówka na na dwóch kołach zamiast czterodniówki na wodzie. Tę ostatnią jeszcze na etapie ostatnich przygotowań rozłożyła pogoda 🙁 Niemniej to był naprawdę fajny dzionek w ładnej i nowej dla nas okolicy. Do powrotu 🙂

Bardzo aktywny dzień z aparatem w ręce i w świetnym towarzystwie. I skądinąd znajomych Turbaczowych okolicach 😉

Wąwozy na wodzie mają to do siebie, że są biletem w jedną stronę. Nie inaczej jest z Durance i jej Briançon Gorge. Na szczęście choć było “pushy” to obyło się bez przygód. Znaczy przygody były ale na odcinku poniżej wąwozu 😉

Jedna z propozycji Armadowej ekipy na kolejny dzień to Upper Guil. Odcinek normalnie pływa się od Aiguilles do Château Queyras ale my za sprawą regulacji brzegów rzeki skanalizowanej poniżej Aiguilles do kilku rur zaczynamy nieco wcześniej.

Pierwszy dzień tegorocznej Armady na wodzie to Lower Guil. Akurat coś co mi bardzo odpowiadało po tak wietrznej nocy jaką zaliczyliśmy przed Claviere – nie za krótkie, nie a trudne.