[CH] Piz Davo Dieu (2889m)
Mamy III-kę lawinową. Mamy dostawę śniegu tej nocy. Ma nas nie zasypać. Jak żyć? Gdzie iść? Na pewno na coś co nie jest strome. Z listy potencjalnych celów wybieramy na dziś Piz Davo Dieu.

Mamy III-kę lawinową. Mamy dostawę śniegu tej nocy. Ma nas nie zasypać. Jak żyć? Gdzie iść? Na pewno na coś co nie jest strome. Z listy potencjalnych celów wybieramy na dziś Piz Davo Dieu.

Od półtora tygodnia kminiłem gdzie by tu przy tej lawinowej III-ce w Alpach pojechać tak by było relatywnie bezpiecznie? Refleksja, która pomogła w wyborze celu byłą prosta – dużo opcji łatwego łażenia, bo łatwe = płasko.


Drugi dzień tego intensywnego weekendu to Aluhol. Tym razem bez “przygód” na podejściu. Fajny i na ostatnim wyciągu niebanalny kawałek wspinania. Jak najbardziej do polecenia.

Powrót po latach 🙂 I do doliny i do dziabek. Po przedpołudniowych “przygodach” związanych z podejściem pod Superfeucht (lokalnemu posterunkowi policji dziękujemy za wyrozumiałość) ostatecznie wbijamy się w Mittlerer Maralmfall.

Plan na ostatni dzień naszego pobytu w Gauertal to Geißspitze. Ale od łatwiejszej strony czyli tej przeciwnej do schroniska. Wychodzimy ze schroniska bladym świtem czyli o 7:oo.

Ładny dzień w ładnej okolicy to i tura powinna być ładna. Prawda? My na dzisiejszy cel wybieramy przynajmniej dojście do Carschinahütte przez Drusator. A jeżeli tempo pozwoli to może nawet uda się odwiedzić nieodległy Schafberg.

Po nocy w aucie nie można od siebie za dużo wymagać. Po nocy spędzonej w ciepłym schronisku już można. Najciekawsza tura w okolicy to chyba Kreuzjoch Runde i to na nią dziś wyruszamy.

Ta zima jest szczególna jeżeli idzie o opady śniegu i to co one za sobą niosą. Kilka dni naprawdę mocnego riserczu pogodowo-warunkowego przynosi refleksję, że jeżeli mamy pojechać gdzieś na ten weekend o optymalny będzie Ratikon.

Przedostatni dzień wyjazdu ale ostatnia okazja by się gdzieś garnąć na dwóch kołach. Myszka ma do posiedzenia nad lapkiem, więc znów ruszam sam.