[IT] Florencja
Jak na połowę listopada to turystów tam w … dużo powiedzmy jest. Ale nie o tym. Zatrzymując się na kampingu na obrzeżach miasta masz do wyboru kilka opcji by pozwiedzać miasto.

Jak na połowę listopada to turystów tam w … dużo powiedzmy jest. Ale nie o tym. Zatrzymując się na kampingu na obrzeżach miasta masz do wyboru kilka opcji by pozwiedzać miasto.

Passo della Calla to jedna z niezliczonych przełęczy w Apeninach. Dla nas po prostu okazja by w drodze do Florencji znów przewietrzyć rower. Plan był taki by dać sobie w kość całkiem uczciwym podjazdem po asfalcie.

Pierwszy przystanek na jesiennym tripie do Włoch – delta Po. A dokładniej jej południowa część – mam wrażenie że mniej atrakcyjna wizualnie od północnej. Ale to trzeba będzie jeszcze kiedyś sprawdzić 🙂

Wczorajszy wieczorny plan na dziś celował w Forcella del Nevaio (2670m). Wycena harda bo “ZS+” ale tak naprawdę to ostatni dzień wyjazdu i liczyliśmy na szybką i łatwą turę tylko do dobrze widocznego z doliny Rifugio Fonda-Savio.

Powyżej Dreizinnenhütte / Rifugio Locatelli wznosi się Sextenstein / Sasso di Sesto. Przy wycenie trudności na “WS-” to był “Plan A” na dziś. Planem B było dojście przynajmniej do Dreizinnenhütte. Było 🙂

To jedna z tych tur na których plan A albo idzie … na spacer albo traci na atrakcyjności. W tym przypadku poszło o to drugie, ale nie będę uprzedzał faktów 😉

Dolomity nie miały w tym sezonie dobrego PR z powodu relatywnie niskich nawet jak na tę zimę opadów śniegu. Jednak jeden film opublikowany na YT cokolwiek zmienił moją perspektywę na ten temat. A, że chciałem tu wrócić …

W ubiegłym sezonie odwiedzając z Piterem tę dolinę i Glockhauser nie mieliśmy szczęścia do pogody. Weißseejoch to inna propozycja na poznanie tej części Langlauferer Tal / Vallelunga. Pogoda tym razem zdecydowanie bardziej dopisuje.

Kälberberg takie nie wiadomo do końca co, coś co się wybrzusza na grani opadającej z Muntpitschen (3162m). Tura łatwa, w sam raz po wczorajszej wyrypie. A że idzie granią to i jest widokowa.
