[CH] Tête de Milon (3693m) 📷

Na Tête de Milon nie wypatrzyliśmy żadnych śladów – ani od strony schroniska ani z podejścia na Bishorn. Tak jakby wszyscy przyjeżdżali tutaj włącznie dla tego ostatniego. Trochę dziwnie bo Tete wprost się prosi o aklimatyzacyjne odwiedziny.

Dla nas w sumie to dodatkowy smaczek: drogę trzeba będzie wybierać samemu a nie podążać wydreptaną ścieżką 🙂

Poranne słońce i chmury fundują nam piękny spektakl.

Zinalhorn i opadający jego zboczami lodowiec od których po prostu nie mogę oderwać wzroku 🙂

Tête-à-tête z Tête 🙂

Spektaklu ciąg dalszy, gdzieś tu się wiążemy.

Niby bez trudności, ale czujnie będzie niemniej niż wczoraj.

Widowisko na wyłączność dla nas i pary Holendrów, która wczoraj po południu dotarła do schroniska.

Gdzieś tam przed granią.

Kumulacja śnieżnej grani nie jest topograficznym wierzchołkiem, ten był zwieńczony kopczykiem na zdjęciu wyżej. Dziwnie tak.

Les Diablons (3609m) i Cabane de Tracuit gdzieś koło przełęczy.

Zinalhorn 🙂

Jakaś próba konwersji do B&W.

Przepak i spadamy, ostatni rzut oka na nasz dwudniowy “plac zabaw” 🙂 Licząc od szczytu Tête zejścia będą ponad dwa kilometry, mimo kijków kolana i tak dostaną wpier**** 🙁

Szanuję i współczuję 🙂

Marian – dzięki, że dałeś się namówić 😉