[CH] Fälensee 📷
Kolejny punkt tego wypadu: Fälensee. Myszce z riserczu to jezioro spodobało się na tyle by je odwiedzić, mi spodobały się dominujące nad nim formacje skalne 😉

Kolejny punkt tego wypadu: Fälensee. Myszce z riserczu to jezioro spodobało się na tyle by je odwiedzić, mi spodobały się dominujące nad nim formacje skalne 😉

Albo jak wolisz Wasserfall-Arena Batöni. Myszka namierzyła ją jako jeden z celów do odwiedzenia na tym wypadzie, ja miałem dopasować logistykę i uzupełnić trasę tak by nie była to krótka wycieczka. Chyba się udało bo było nieco przygodowo 😉

Dzień powrotu, w prognozie przejaśnienia bodaj tylko, no trudno. Nawet jeżeli to i tak trzy dni pogody na cztery wyjazdu to dobra średnia 🙂 Pierwszy cel na dziś to Rothorafurgga (2883m), później dynamicznie.

Już wczoraj przy kolacji wiedzieliśmy, że w nocy i rano pogoda “klęknie”, otwartym pozostawało pytanie czy sprawdzi się też to, że przed południem ma się rozpogodzić. W każdym razie dziś celujemy w Scalettahorn (3068m).

Trochę baliśmy się tego w jakim stanie będziemy dziś rano po nocy na nieogrzewanym poddaszu. Ostatecznie wyszło na to, żeśmy tam sobie w siedem osób nachuchali na tyle, że dało się tę noc przeżyć i coś tam zregenerować 🙂

Powrót w rejon Flüela Pass, znajomy parking w Tschuggen, lampa na niebie a w perspektywie kilka dni w Grialetschhütte. Są też pierwsze zagwozdki: czy jesteśmy z tym parkowaniem “na legalu” i nad trasą do schroniska przez Fuorcla Radönt (2728m).

Od półtora tygodnia kminiłem gdzie by tu przy tej lawinowej III-ce w Alpach pojechać tak by było relatywnie bezpiecznie? Refleksja, która pomogła w wyborze celu okazała się prosta: dużo opcji łatwego łażenia, bo łatwe = płasko.

Skitury w okolicy Bivio chodzą już za mną od jakiegoś czasu. Tym razem była okazja by zapoznać się z okolicą i jej potencjałem w lecie.

Rejon tej przełęczy będę wspominać z dużym sentymentem. Przede wszystkim dlatego, że to był nasz z Myszką debiut skiturowy w Szwajcarii. Logistyka jest dość prosta, a opcji na tury dużo, więc jak najbardziej do powrotu przy okazji innych wyjazdów. Do poczytania w aktualnych i naprawdę “sytych skiturowo” GÓRACH nr 282. Zapraszam : )

Zmiana doliny na Vals nakłada się na zmianę pogody. Przede wszystkim naprawdę zaczyna wiać, może jeszcze nie po “Karkonosku” ale powyżej linii lasu jest już blisko. Na parkingu mija nas ośmioosobowa grupa lokasów z ciekawością przyglądająca się naszym “blachom”.