Outdoor po 3-ciej dawce. [IT] Ratschinger Weissen 📷
Wieczorne wertowanie przewodników zaowocowało, tym, że dziś jedziemy do sąsiedniej doliny – Ridnauntal / Val Ridanna a celujemy w Ratschinger Weissen / La Bianca (2822 m).

Wieczorne wertowanie przewodników zaowocowało, tym, że dziś jedziemy do sąsiedniej doliny – Ridnauntal / Val Ridanna a celujemy w Ratschinger Weissen / La Bianca (2822 m).

Kolejnych kilka dni w alpach w zacnym towarzystwie, generalnie świetnej pogodzie i niestety nie tak świetnym śniegu. Na wyjazdowy pierwszy ogień poszła tura na Hohe Kreuzspitze / Monte Altacroce.

Chyba nikt nie lubi wracać do domu nad ranem, w każdym razie my nie lubimy i na krótką turę “na zakończenie” wybieramy sobie Rührkübel. Meteo sugeruje na dziś przejaśnienia, więc humory mamy w niezłej formie.

Sypie dalej więc się nie wygłupiamy. Celujemy nisko bo w Hagener Hütte. Jednak w warunkach jak powyżej odpuszczamy jakieś 4oom w linii prostej od schroniska. Dla tych widoków po prostu nie warto się tam pchać … Za to zjazd był całkiem – całkiem : )

Ten Ankogel to deczko na wyrost. Tura od strony Böckstein to jakieś 2ooom przewyższenia, więc na pewno nie jest to coś na pierwszy dzień wyjazdu. Ani tym bardziej na pierwszy dzień z opadem, który lokalnie robi lawinową 3-kę.

Zaciągnięte poranne niebo nie zapowiadało, że ten dzień będziemy wspominać tak pozytywnie. Robione dzień oo dniu podejście do Schweinfurter Hütte zaskakująco – przynajmniej dla mnie – nie ciągnie się.

Horlachtal otwiera się bardzo powoli – z Niederthai trzeba dreptać dobrą godzinę by cokolwiek zaczęło się wyłaniać z lasu. Natomiast jak już zaczyna być coś widać to …. jest na co patrzeć : )


Suldenspitze miała być łupem ostatniego dnia tej objazdówki. Miała i prawie była. Znaczy była dla Marka, dla mnie zakończyła się na przełączce przed szczytem. Na starcie wspomagamy się kabiną do jej górnej stacji. później już normalnie – z foki znaczy.

Tura na Plattenspitze to … sam nie wiem jak to opisać. Bo uczucia mam po niej bardzo mieszane. Z jednej strony fajny teren podejścia jako taki i pogoda – kolejny dzień “bluebird’a”. Z drugiej jedna z najmniej urodziwych gór na jakich byłem na turach.