XXX Festiwal Górski w Lądku 📷
Znów było intensywnie, znów było ciekawie. Gdyby jeszcze nie doszło do tego “zmęczenie materiału” :\

Znów było intensywnie, znów było ciekawie. Gdyby jeszcze nie doszło do tego “zmęczenie materiału” :\


Isteren to dla nas powrót w rejon gdzie miała miejsce nasza największa jak do tej pory przygoda w kanadyjce czyli okolicę Jeziora Femund. To jezioro jest dużo mniejsze, choć niech Cię nie zmyli to, że ma ono “tylko” niecałe 17km w linii prostej.

Dwa dni temu zakończyliśmy część dreptaną wyjazdu, teraz czas na to by inne partie mięśni trochę się ruszały 😉 Na Atnę w dużym kanu miałem ochotę już od jakiegoś czasu, w końcu się udało.

Dziś ponownie uskuteczniamy styl “Bike & Hike” a pretekstem jest oczywiście długa szutrowa droga pod start dzisiejszego zasadniczego dreptania. Do upału i duchoty na podjeździe dołączają końskie muchy.

Ciąg dalszy wodzenia po mapie w poszukiwaniu ładnych widoków na fiordy przynosi pomysł na Blåstolen. Jest też opcja by zrobić z tego hajka małą graniową pętlę 🙂

Suniemy na wschód w kierunku Åndalsnes, Myszka potrzebuje dnia restu więc zatrzymujemy się na jednym z poznanych na wcześniejszych wyjazdach parkingów. Myszka ma rest, mnie nosi 😀 Wodzenie wzrokiem po mapie przynosi pomysł: Finnan.

Dwa lata temu z powodu pogody się nie udało, nawet nie “odpaliliśmy wrotek”. Lało niemożebnie. Dzisiejszy poranek jest bezchmurny, duszny i gorący. Też niedobrze, bo dzień zapowiada się po prostu morderczo upalnie 🙁

Skłamałbym gdybym napisał że ten “hajk” był z góry zaplanowany, bo nie był 🙂 Pierwotnie chciałem by dojść do jeziora Storevatnet i tam zdecydować co dalej. Plany zmienił upał i … jak się to okazało była to świetna zmiana.

Plan na pierwszą część tego wyjazdu to dalsza penetracja Sunnmøre Alps, tym razem zaczynamy od wschodniej części tego rejonu. Eggene to jeden z najwyższych punktów na jakie prowadzi jakikolwiek szlak na tym półwyspie.