[NO] Isteren 📷
Isteren to dla nas powrót w rejon gdzie miała miejsce nasza największa jak do tej pory przygoda w kanadyjce czyli okolicę Jeziora Femund. To jezioro jest dużo mniejsze, choć niech Cię nie zmyli to, że ma ono “tylko” niecałe 17km w linii prostej.
Linia brzegowa Isteren jest wyjątkowo urozmaicona i płynąc blisko brzegu bez mocnych ścinek można “wycisnąć” z niej więcej niż te 2x 17km. Ile wyszło w naszym przypadku? Napiszę na koniec 😉

Na razie pakujemy się i przyglądamy jakimś porannym machaniom wiosłem.

Zwarci i gotowi ;P W oddali Midtre Sølen (1755m)



To nie jest tak, że jak w oddali zobaczysz piasek przy brzegu, to da się w takim miejscu wygodnie rozstawić namiot. Z naszych obserwacji jest tak mniej niż 1/2 przypadków. Generalnie jeżeli lubisz spanie w hamaku to tutaj sobie poużywasz 🙂


Popas gdzieś na drugim końcu jeziora.



Bajkowo jest, więc w tym miejscu prośba/uwaga. Przeznacz na Isteren więcej niż niecałe trzy dni jakie nam zostały do dyspozycji. Naprawdę warto tutaj pływać leniwie i cieszyć się rozmaitością ptactwa oraz wspaniałymi widokami a dzień kończyć na fajnej plaży a nie na poszukiwaniu w miarę równego miejsca na namiot. Dodaj do tego wodę, która jest czysta i ciepła (w porównaniu do Femunda nawet gorąca). Jeżeli trafisz jeszcze tak jak my na trzy dni słońca to więcej Norwegia już Ci chyba nie będzie mogła zaoferować 🙂 Rozciągnij taki czas na tyle ile możesz.



Przyznam się do “wtopy”. Pamiętając o czystości wody na Femundzie nie zabraliśmy zapasu wody pitnej licząc na to że po prostu będziemy ją sobie brać z jeziora tak jak to wtedy robiliśmy. Niestety Isteren w tej materii nieco rozczarowuje, woda jest co prawda czysta ale jest to czystość wody na wrzosowiskach. Do picia bez uzdatniania to tak średnio. Szczęśliwie co kilka kilometrów jakiś strumyk z naprawdę czystą wodą wpada do Isteren i można sobie uzupełnić zapasy. Powyżej jedno z takich miejsc.

Tu panuje zasada “kto pierwszy ten lepszy”, tym razem to my byliśmy ci pierwsi 😉

Na Isteren w stosunku do Femunda jest zaskakująco dużo ptactwa, ze zwierzakami dużo gorzej. Tutaj jeden z raptem trzech napotkanych reniferów.



Widok ładny, ale od razu rodzi się pytanie czy pogoda się utrzyma?




Jak widać pogoda deczko “siadła”, choć na szczęście dla nas zlewa była gdzieś dużo dalej. Nasza druga noc na Isteren jest bardzo wietrzna, ale bez opadów.

Rano też wieje, ale jakoś nie przekłada się to na mocne falowanie wody.

Na horyzoncie pojawia się masyw Midtre Sølen – znaczy blisko do końca pływania. Swoją drogą trzeba tu będzie wrócić z plecakiem 🙂 Przy parkingu z którego zaczynaliśmy pływanie Garmin pokazuje 58km, jak by się trzymać jeszcze bliżej brzegu i wpłynąć głębiej w niektóre zatoczki to pewnie spokojnie doszło by jeszcze z 5km 😉

Leave a Reply