Fossibot
Jeszcze w ubiegłym roku gdy Darek demonstrował mi swoje ustrojstwo byłem dość sceptyczny co do posiadania sprzętu typu “przenośna stacja zasilania”. Faktem jest jednak, że on miał więcej zabawek do nakarmienia prądem niż ja.
Po prostu jestem zwolennikiem prostych rozwiązań i jakoś do tej pory zawsze wystarczało mi podładować co trzeba z gniazdka zapalniczki w aucie. No to po co to zmieniać idąc w koszty, mieć kolejny grat do zabierania, dbania i pilnowania? W czasach dawnych gdy baterie w smartfonach trzymały naprawdę słabo, sam telefon zapisywał ślad GPS a słowo PowerBank jeszcze nie istniało eksperymentowałem inaczej. Później pojemność baterii w smartfonach wzrosła, ich gospodarowanie energią poprawiło się, pojawiły się powerbanki, ślad GPS zaczęły zapisywać zegarki a do wykarmienia był już nie tylko telefon ale kamerka, akumulator w latarce czy tablet. Wreszcie pojawiły się akumulatory LiFePO₄. W każdym razie tegoroczna Norwegia nieco zmieniła to podejście.
Raz, że wyjazd miał być dłuższy a przejazdy między przystankami krótsze. Czyli nie podładujesz za dużo “pomiędzy”. Dwa, że tym razem w użyciu miały być jednak dwa lapki a nie tylko telefon i tablet. Tak czy inaczej – był risercz a na jego końcu dwie opcje: FOSSiBOT F800 i EcoFlow RIVER 3 Plus.
Ostatecznie padło na Fossika bo za podobne pieniądze kupujesz jednak większą pojemność wynoszącą w przypadku tego modelu 512Wh vs. 245 Wh we wspomnianym modelu EcoFlow i moc wyjściową (ale nie chwilową!) na poziomie 800W vs. 300W u konkurenta. Pomijając oczywisty fakt, że fizyki nie oszukasz i mocniejsze parametry przekładają się większe gabaryty, to przynajmniej “na papierze” wygląda to korzystniej – prawda?
O parametrach możesz sobie poczytać pod linkami. Ja teraz tylko kilka zdań o tym jak mi się tego Fossika używało.
Plusy dodatnie:
- Pojemność robi robotę, wystarczyło jedno ładowanie przed wyjazdem i nieco wspomagania gniazdkiem zapalniczki a daliśmy radę ogarnąć się z naszymi potrzebami w zasilanie na tym jednym ładowaniu przez 1o dni wyjazdu.
Oczywiście zawsze możesz machnąć ręką na ładowanie z gniazdka zapalniczki i podjechać na jakąś stację paliw czy kamping i poprosić o kolejne podładowanie Fossika (w 1,5h na full). Ja mimo wszystko wolę się nieco spiąć i oszczędniej używać tego czym dysponuję, niż sobie w tej materii folgować. Bo chyba nie chodzi o to by na wyjeździe każdą wolną chwilę spędzać przed monitorem tylko dlatego, że można bo jest prąd?
Plusy ujemne:
- uchwyt do przenoszenia na krawędzi to nie jest najszczęśliwszy pomysł. Raz, że aby włożyć urządzenie do jakiegoś opakowania, które go zabezpieczy w transporcie trzeba przytrzymywać przeciwną dolną krawędź przy wkładaniu go do owego pojemnika. Czyli jedną ręką tego nie zrobisz. Dwa, że przez to specyficzne wyważenie raz zagadanemu udało mi się z rozpędu włożyć go przednią ścianką do dołu :\ Ktoś tu zdecydowanie przekombinował z “dezajnem” kosztem “usability” :\ W każdym razie rączkę, która jest w środku środka ciężkości urządzenia a nie z boku lubiłbym dużo bardziej 🙂
- Jak jest z EcoFlow to nie wiem bo go nie macałem ale w przypadku Fossika obudowa mogła by być cokolwiek bardziej “rugged”. To nie jest tak, że jest ona jakoś wybitnie delikatna, ale przynajmniej i optycznie i w dotyku nie robi wrażenia solidnej. A w końcu ma pracować w plenerze gdzie o ew. uszkodzenie przez jakieś przypadkowe uderzenie czy upadek czegoś na obudowę łatwiej niż w domu. Tak wiem – niektóre domy są niebezpieczne, ale piszę o normalnych przypadkach 😉
- Lampka LED w obudowie – gdyby ją dali w podstawce była by równie użyteczna. Dla mnie to w najlepszym razie bezsensowny “wodotrysk”. Pomysł z tych: możemy to dać, więc to damy – no i co z tego, że to bez sensu? Będzie kolejny “fjuczer” na liście. Może w kolejnej wersji tego modelu dodadzą wiatraczek albo nawilżacz powietrza? Albo lampka będzie wyjmowana i ładowana z dedykowanego gniazda? A może dodadzą ładowarkę akumulatorków AA lub 18650? UWAGA, łacha sobie robię!
Uwaga dotycząca obu modeli: jeżeli podpinasz lapka przez jego zasilacz do gniazdka 23oV urządzenia to jest to dość nieefektywne rozwiązanie. Czas możliwej pracy Fossika w tym trybie spada tak na oko 2x szybciej niż przy ładowaniu przez gniazdo PD. Polecam używanie laptopów mających opcję zasilania przez USB-C z opcją Power Delivery i podpinanie ich do DEDYKOWANEGO gniazdka 1ooW PD urządzenia.
W tej chwili jestem na etapie oczekiwania na dostawę dwóch kabli, które mają umożliwić mi podpięcie zwykłych laptopów (DELL I LENOVO) do gniazda PD. Do testów będą łącznie trzy lapki (w tym jeden z fabrycznym ładowaniem przez PD). Będą konkrety to będzie nowy wpis 🙂

Leave a Reply