[NO] Hallehornet (913m) + Middagshornet (1091m) 📷

Skłamałbym gdybym napisał że ten “hajk” był z góry zaplanowany, bo nie był 🙂 Pierwotnie chciałem by dojść do jeziora Storevatnet i tam zdecydować co dalej. Plany zmienił upał i … jak się to okazało była to świetna zmiana.

Już z daleka widać, że dziś będzie ładnie.

Jakieś 6km szutru aż prosiło się by było to wyjście w stylu “Bike & Hike”. Znów jest gorąco i duszno ale dajemy radę 😉

Wychodzi na to, że trafiamy do jednej z najbardziej malowniczych dolin w jakich w tym rejonie dało nam się znaleźć. Acha, droga jest płatna dla aut.

Teren za nami …

… i teren obok nas. Podejście do siodełka w ten upał nów dało w kość, teraz – powyżej niego – jest przynajmniej jakiś ruch powietrza. To jest ten moment kiedy zmieniamy plany 😀

Romedalstinden (1295m)

Po prawej Middagshornet (1091m), w oddali Storhylla (960m) i Klovetinden (949m) rozdzielone fantastyczną “szczerbinką”

Hallehornet (913 m) z parą nieco wcześniej miniętych lokalsów na szczycie.

W zasadzie jak w Alpach 🙂 Masyw Jønshornet (1420m)

Bajkowo. Na dodatek jest czym oddychać 🙂

Hmmm, teraz tam, blisko grani. Respekt jest.

Micha się cieszy na takie widoki 😀

To do tamtej doliny mieliśmy pierwotnie iść. Jakoś nie cierpimy z powodu wspomnianej na początku zmiany planów 😀

Jeden z widoków ze szczytu Middagshornet. Zejście na stronę północną było wyjątkowo paskudne: dużo kilkumetrowych progów z osypującą się w nich ziemią i skałami.

Czas wracać …

To już po drugiej stronie fiordu – widok z przystani promowej na tutejszy klasyk: Slogen (1564m).

Ja chyba jestem dziwny bo jak tu jestem to zawsze jakoś bardziej intryguje mnie masyw Stålberghornet. Szlaku na niego nie ma, więc tym bardziej intryguje 🙂