[NO] Blåstolen (1111m) 📷

Ciąg dalszy wodzenia po mapie w poszukiwaniu ładnych widoków na fiordy przynosi pomysł na Blåstolen. Jest też opcja by zrobić z tego hajka małą graniową pętlę 🙂

Sam początek podejścia to nic specjalnego: szutrowa droga w lesie. Ma jednak dziś pewną zaletę: chroni przed słońcem. Choć jest dość duszno to wychodzi na to, że mamy dziś całkiem ładne tempo na tym odcinku. Może się w końcu rozchodziliśmy? Høgsetra to kilka hytt i owiec. Szlak się nieco wypłaszacza.

No nie jesteśmy tu sami 😉

Ścieżka pomyka w górę krótkimi zygzakami – znów łatwo się nabija wysokość. W oddali Trollstolen (1141m).

Dominujący w tej części horyzontu szczyt to Prosten (1263m). Z kolei ten bardzo po lewej to Kaldtinden (1115m) – SKI-TU-RO-WY! 😀

Jeszcze jedno ujęcie na Trollstolen. No i w końcu widać Blåstolen – to to coś co kumuluje na grani po prawej.

Litlevasstinden (1490m) – z tej strony bardzo efektowny i honorny.

Dla takich widoków tłuczemy się te setki kilometrów z Polski 🙂 Jest …. ładnie. Po za kolejny też wracają wspomnienia bo z grupą szczytów w głębi poznaliśmy się dwa lata temu przy okazji wejścia na Tarløysa 🙂 Echhh ….

Po raz drugi dziś okazuje się, że w dolinie jednak nie jesteśmy sami 😉

Piękna formacja – ile na nią patrzę tyle zastanawiam się czy łojona? Czysta ciekawość.

Zaskakująco płaski i zielony szczyt Blåstolen. Przyjemna zmiana po gołoborzu z podejścia.

Trollstolen widziany z Blåstolen.

Tędy będziemy schodzić. Ścieżka widoczna na mapie dość szybko zanika w tym morzu kamieni – schodzimy jak puszcza.

Jest stromo ale zaskakująco stabilnie – w każdym razie nam nic spod nóg nie wyjeżdża. Choć straty są: Myszka gdzieś tam źle staje i jej kostka zaczyna protestować :\

Tak to idzie ….

Już na płaskim, uffffffffff …

Blåstolen z tego miejsca prezentuje się znacznie ciekawiej 🙂

Trollstolen odpuszczamy. Nawet nie jesteśmy w połowie wyjazdu by ryzykować jeszcze większe problemy z Mysią kostką. Zmieniamy plany i na przełaj kierujemy się w stronę głównej części doliny by zejść szlakiem przy potoku Tørla.

Gdzieś tam w dół idziemy.

Zaskakująco ciepłą woda jak na górski strumień. Chyba najcieplejsza w historii naszego dreptania po rożnych górach. A tak naprawdę to bardzo niedobrze bo i tutaj zmiany klimatu zaczynają być odczuwalne :((