[IT] Monte Campedelle (2362m) 📷
To jedna z tych tur na których plan A albo idzie … na spacer albo traci na atrakcyjności. W tym przypadku poszło o to drugie, ale nie będę uprzedzał faktów 😉

To jedna z tych tur na których plan A albo idzie … na spacer albo traci na atrakcyjności. W tym przypadku poszło o to drugie, ale nie będę uprzedzał faktów 😉

Dolomity nie miały w tym sezonie dobrego PR z powodu relatywnie niskich nawet jak na tę zimę opadów śniegu. Jednak jeden film opublikowany na YT cokolwiek zmienił moją perspektywę na ten temat. A, że chciałem tu wrócić …

W ubiegłym sezonie odwiedzając z Piterem tę dolinę i Glockhauser nie mieliśmy szczęścia do pogody. Weißseejoch to inna propozycja na poznanie tej części Langlauferer Tal / Vallelunga. Pogoda tym razem zdecydowanie bardziej dopisuje.

Kälberberg takie nie wiadomo do końca co, coś co się wybrzusza na grani opadającej z Muntpitschen (3162m). Tura łatwa, w sam raz po wczorajszej wyrypie. A że idzie granią to i jest widokowa.


Pomysł jest prosty: jesteśmy po nocce w aucie i w tracie, więc na początek ma być coś co nas nie dojedzie : ) Proponuję dolinę poznaną poprzedniej zimy ale w innym jej zakatku. Czyli Piz Rasaß / Punta di Rassas.

Tym razem już od rana czuć, że jesteśmy w Bergell, może nie jest tu tak strzeliście jak po Szwajcarskiej stronie, ale jest ładnie. Cel na dziś to Passo del Forno – z tej przełęczy powinny być jeszcze ładniejsze widoki.

Wczoraj deczko siadła pogoda, więc trzeba było pożegnać Szwajcarię i przez Berninapass przejechać na teoretycznie słoneczną stronę Alp. W praktyce następnego dnia mamy całkiem dużo słońca, ale też od południa niską podstawę chmur.

Dziś po turze wracamy, więc ta nie powinna być zbyt długa. Parkujemy pod wyciągiem w dolinie Rojen czyli Rojental. Zaczynamy dreptać bez planu na co chcemy wejść. Szczyty mają podobne trudności i przewyższenia – zdecydujemy w trakcie.

Dwa sezony temu z Markiem próbowaliśmy wejść na ten szczyt, tyle że od południa. Polegliśmy z powodu niesprzyjających warunków. W tym roku pogoda była podobnie dobra ale pod nartą już nic nie pękało. No i wyszła z tego tura sezonu 🙂