[NO] Frokostplassen 📷
Jest coś takiego 😉 jak Troll Wall zwany z norweska Trollveggen. Mohutne, honorne i ponure (bo mokre i o generalnie północnej wystawie) urwisko, chyba największy pion w Skandynawii. Resztę sobie dopowiedz.

Jest coś takiego 😉 jak Troll Wall zwany z norweska Trollveggen. Mohutne, honorne i ponure (bo mokre i o generalnie północnej wystawie) urwisko, chyba największy pion w Skandynawii. Resztę sobie dopowiedz.

Na odwiedzenie Lauparen i sprawdzenie jakie są widoki z tego szczytu miałem ochotę jeszcze przed wyjazdem. Cel nie był więc przypadkowy, pogoda wg. prognoz niby też rokowała. Próbujemy.

Sunąc na północ i rozglądając się po drodze za celami, których pierwotnie nie było i na których brak 100% skuteczności (czytaj: szczytowanie) nie będzie nas “boleć” kierujemy się pod Fremste Blåhornet (1478 m).

To jest ta sytuacja w której pada i generalnie nie zamierza przestać padać. Jesteśmy w tej okolicy prawie dwa dni i … były plany na Sunnmøre Alps, ale przez pogodę tym razem na planach się kończy :((

Knutshøe załapał się na kilka zdjęć już na naszym poprzednim wyjeździe. A że ta okolica znów wypadła na punkt noclegowy w trasie na północ to aż się prosiło by sprawdzić widoki z jego grani.


Miały być Alpy Kamnickie. Albo Karawanki. Powiedzmy na “śniadanie” i “kolację”. Bo na “obiad” miała być Istria. Tyle, że pogoda nie dała szans a cały wyjazd składał się z “obiadów”. Pozytyw taki, że w ogóle znaleźliśmy się w tych górach 🙂


Tradycyjne rozpoczęcie sezonu na białej wodzie. Tym razem dolny odcinek z Myszką : ) Na koniec taka sytuacja jak powyżej i niestety nie było to optymalne rozwiązanie. Ale teraz już wiemy co i jak 😛 + Film nakręcony przez Sajgona.

Trzeci dzień wyjazdu i przy okazji dzień powrotu. Znaczy raz, że trzeba wyjść wcześniej by gdzieś zajść a dwa, że trzeba i tak wcześniej skończyć. Coś tam sobie wczoraj wieczorem z Piotrkiem ustalamy, ale jak zawsze jest to wyłącznie plan A.