[NO] Knutshøe 📷
Knutshøe załapał się na kilka zdjęć już na naszym poprzednim wyjeździe. A że ta okolica znów wypadła na punkt noclegowy w trasie na północ to aż się prosiło by sprawdzić widoki z jego grani.

To jeszcze zaciągnięte niebo z końca poprzedniego dnia. Światło było ładne ale i tak później lało całą noc i kawałek poranka.

Pogoda tego poranka jest mało obiecująca, jakoś jednak to nas nie powstrzymuje 🙂 Gdy już w domu zdjęcie po otwarciu go do obróbki nie przejawia zbyt wielu kolorów … to sprawdzam jak wygląda w wersji czarno białej …. oddaje klimat 😀

Bukkehåmåren (1910 m) – tam też można wejść.


Bywa pionowo, ale większym problemem jest mokra skała. W dwóch miejscach jest przez to dość niefajnie.

Jeszcze raz Bukkehåmåren i już wyłaniające się jezioro Gjenden.

Do samej kumulacji grani jest dość mocno dreptane.

Jakiś ponury żleb.





Znów deczko stromo.


Niedosyt mam patrząc na tę białą wodę.

A to już ujście tego potoku do Gjenden. Potężna hydraulika – piękny spektakl.


Tak będzie przez kolejne dwa kilometry i przez – jak się okaże – kolejne dni na tym wyjedzie.

W pewnym momencie ścieżynka gdzieś tam znika we wrzosach, więc mniej lub bardziej przypadkowo idziemy swoim własnym wariantem.

Pożegnalny rzut oka na Gjenden.

A to już próba przejścia suchą nogą przez mokradła przy brzegach Lejrungen. Próba nieudana 🙂


Już na parkingu z którego zaczynaliśmy tę pętlę i na którym ostatecznie zostajemy – nasza nagroda na koniec dnia.

Grań Knutshøe o poranku.

Leave a Reply