Rega
Powtórka z tej rzeki. Miała być złota polska jesień i fajne klimatyczne zdjęcia. Było pochmurnie, deszczowo i dość chłodno, więc zdjęć z tego pływania prawie nie ma 🙁

Powtórka z tej rzeki. Miała być złota polska jesień i fajne klimatyczne zdjęcia. Było pochmurnie, deszczowo i dość chłodno, więc zdjęć z tego pływania prawie nie ma 🙁

Jej, szybko zleciał rok od ostatniego FG w Lądku 🙂 🙁 Mały wybór kadrów z tych czterech intensywnych festiwalowych dni.

Po raz drugi mam okazję łapać kadry na Ogólnopolskich Zawodach GOPR. Z jednej strony mniej spontanicznie bo już wiem co, gdzie i jak, z drugiej – jeżeli się nie chce powtarzać kadrów – łatwiej nie jest 😉 Wyszło między innymi tak:

Jedna z dwóch tegorocznych. Całkiem przyjemne doświadczenie, więc będą kolejne 🙂 Przy tym ciekawe z punktu widzenia kontaktu z “głębią” i tego jak głowa reaguje na tę formę przestrzeni …

Kila razy byliśmy już w okolicy ale Rondane nasjonalpark jakoś omijaliśmy. Ostatnie dreptanie na tym wyjeździe ma to zmienić. Prognoza na pierwszą część dnia zachęca by się wypuścić w teren więc na cel obieram Bråkdalsbelgen (1915m).

Kolejne dwa dni zlewy i kończący się wyjazd owocują zmianą lokalizacji. Tym razem zamierzamy uczknąć nieco z Reinheimen nasjonalpark. Plany to niekoniecznie krótkie ale za to bez przewyższeń dreptanie nad Grovaskarsvatnet do Grovaskarsbu.

Tarløysa (1086m) to taki dość niby niepozorny szczyt o niepowalającej na kolana wysokości. Jeżeli jednak przyjrzysz się mapie to dostrzeżesz dwie sprawy: potencjalne widoki i rokującą powietrznością grań wyprowadzającą na jego sąsiada.

Jest coś takiego 😉 jak Troll Wall zwany z norweska Trollveggen. Mohutne, honorne i ponure (bo mokre i o generalnie północnej wystawie) urwisko, chyba największy pion w Skandynawii. Resztę sobie dopowiedz.

Na odwiedzenie Lauparen i sprawdzenie jakie są widoki z tego szczytu miałem ochotę jeszcze przed wyjazdem. Cel nie był więc przypadkowy, pogoda wg. prognoz niby też rokowała. Próbujemy.

Sunąc na północ i rozglądając się po drodze za celami, których pierwotnie nie było i na których brak 100% skuteczności (czytaj: szczytowanie) nie będzie nas “boleć” kierujemy się pod Fremste Blåhornet (1478 m).