Open Season – Strzegomka :)
Rok 2013 zakończyłem na Strzegomce, rok 2014 rozpocząłem na Strzegomce : ) Czyżby to miał być rok tej rzeczki?
Przy okazji podziękowania dla autora zdjęcia : )

Rok 2013 zakończyłem na Strzegomce, rok 2014 rozpocząłem na Strzegomce : ) Czyżby to miał być rok tej rzeczki?
Przy okazji podziękowania dla autora zdjęcia : )

Przyznam, że w najskrytszych marzeniach nie liczyłem, że dożyję sezonu w którym uda mi się zaliczyć zimą cztery wypady na dziobanie w Alpach. Dzięki Andrzejowi i Marcinowi coś takiego stało się realne a ten rekord będzie już trudno pobić : )

Kilka migawek z naszego przejścia klaska rejonu czyli “Klassischer Renkfall” : P Dla mnie była to najdłuższa lodowa linia nie tylko na wyjeździe ale i w życiu : ) Tym większym sentymentem będę wspominać ten rejon.

Tym razem z wyjazdem na dziobanie wypadło na Pinnistal. Warunki na miejscu faktyczne okazały się całkiem dobre. Znaczy były takie pierwszego dnia pobytu – ale nie będę uprzedzał faktów ; )

W sumie równo po miesiącu znów udaje się zorganizować wyjazd na dziobanie. Tym razem celujemy w Szwajcarię, choć dosłownie 24 godziny wcześniej miała to być jedna z dolin w Południowym Tyrolu.

Przyznam, że dla mnie ten artykuł to tym razem coś niesamowitego i jednocześnie bardzo przyjemnego. Raz, że materiał z mojego pierwszego w sezonie wypadu na wspinanie w lodzie jest na tyle dobry by się ukazać drukiem. A dwa, że jeszcze ukazuje się tak szybko.

Wymyśliłem coś takiego jak powyżej. Palnik na dnie nie ma w ogóle kontaktu z obudową, u góry kielich jest złapany w trzech miejscach. W krótkich testach po naprawie palnik zachowywał się normalnie, bardziej intensywne testy polowe w przyszłym tygodniu.

No stało się : ( OmniFuel to bardzo fajny palnik – swoją drogą mój ulubiony za ekonomiczność paliwa i bezproblemowość w użyciu przy niskich temperaturach ale niekoniecznie lubiany za hałas przy pracy ; ). Konstrukcja niby prosta i piękna w owej prostocie.

W poszukiwaniu dobrych warunków do dziobania w lodzie wywiało nas (znaczy mnie i Jacka) w dolinę Sellrain. O ile w dolnej części doliny lody raczej wytopiło (a przynajmniej z drogi nie było nic widać) to o tyle w górnej było już całkiem nieźle.