[NO] Blåstolen (1111m) 📷
Ciąg dalszy wodzenia po mapie w poszukiwaniu ładnych widoków na fiordy przynosi pomysł na Blåstolen. Jest też opcja by zrobić z tego hajka małą graniową pętlę 🙂

Ciąg dalszy wodzenia po mapie w poszukiwaniu ładnych widoków na fiordy przynosi pomysł na Blåstolen. Jest też opcja by zrobić z tego hajka małą graniową pętlę 🙂

Suniemy na wschód w kierunku Åndalsnes, Myszka potrzebuje dnia restu więc zatrzymujemy się na jednym z poznanych na wcześniejszych wyjazdach parkingów. Myszka ma rest, mnie nosi 😀 Wodzenie wzrokiem po mapie przynosi pomysł: Finnan.

Dwa lata temu z powodu pogody się nie udało, nawet nie “odpaliliśmy wrotek”. Lało niemożebnie. Dzisiejszy poranek jest bezchmurny, duszny i gorący. Też niedobrze, bo dzień zapowiada się po prostu morderczo upalnie 🙁

Skłamałbym gdybym napisał że ten “hajk” był z góry zaplanowany, bo nie był 🙂 Pierwotnie chciałem by dojść do jeziora Storevatnet i tam zdecydować co dalej. Plany zmienił upał i … jak się to okazało była to świetna zmiana.

Plan na pierwszą część tego wyjazdu to dalsza penetracja Sunnmøre Alps, tym razem zaczynamy od wschodniej części tego rejonu. Eggene to jeden z najwyższych punktów na jakie prowadzi jakikolwiek szlak na tym półwyspie.

Przerywnik, bo trasa długa a ile można jechać tylko przyglądając się widokom za oknem? No to szybki przegląd mapy i wygląda na to, że w tej okolicy nie sponiewierają nas podjazdy 😉

Rowerowy przerywnik w drodze na Istrię 🙂 Zupełny spontan wypatrzony na mapie w czasie postoju. Pogoda nie rokowała najlepiej ale kto nie ryzykuje ten ponoć szampana nie pije 😉 Ruszam sam licząc, że zdążę przed opadem.

Jeszcze kilka ruchomych obrazków z tegorocznej Armady 🙂

Safiental miałem okazję poznać skiturowo, a że to rzut beretem od Versam gdzie kończy się pływanie odcinka w kanionie to aż prosiło się by tam wrócić na rowerze.

Vorderrhein’em i spływ jego kanionem marzyły mi się od chwili gdy po raz pierwszy zobaczyłem go w jakimś przewodniku. Jakiś czas temu była też okazja aby się przejść wzdłuż rzeki. No i w końcu się udało zamoczyć wiosło, nawet więcej niż raz 😛