GOPR
Bardzo aktywny dzień z aparatem w ręce i w świetnym towarzystwie. I skądinąd znajomych Turbaczowych okolicach 😉

Bardzo aktywny dzień z aparatem w ręce i w świetnym towarzystwie. I skądinąd znajomych Turbaczowych okolicach 😉

Wąwozy na wodzie mają to do siebie, że są biletem w jedną stronę. Nie inaczej jest z Durance i jej Briançon Gorge. Na szczęście choć było “pushy” to obyło się bez przygód. Znaczy przygody były ale na odcinku poniżej wąwozu 😉

Jedna z propozycji Armadowej ekipy na kolejny dzień to Upper Guil. Odcinek normalnie pływa się od Aiguilles do Château Queyras ale my za sprawą regulacji brzegów rzeki skanalizowanej poniżej Aiguilles do kilku rur zaczynamy nieco wcześniej.

Pierwszy dzień tegorocznej Armady na wodzie to Lower Guil. Akurat coś co mi bardzo odpowiadało po tak wietrznej nocy jaką zaliczyliśmy przed Claviere – nie za krótkie, nie a trudne.

Najpierw był obrazek kupiony na flomarku. Później było śledztwo gdzie to mogło być namalowane. Jeszcze później przez przypadek w jakimś albumie trafiłem na jakby znajome zdjęcie 😉 A ostatnio była okazja by być tam osobiście 😉

Wczoraj ekipa się podzieliła – Lubi, Żenia i Sławek idą do winterraumu w Similaunhütte. Ja jakoś nie mam przekonania, że po zrobieniu łącznie 16oo metrów podejść będę następnego dnia do użycia 🙁 Zostaję na dole by się lepiej zregenerować.

Pomysłem Lubiego było to by zakończyć sezon turą na Similauna. Góra już dość wysoka, trudności przewodnikowe ZS, czyli Dość Trudno, czyli takie których raczej unikam. Zapowiada się interesująco 😉

Jeszcze tydzień temu nie wiedziałem, że dane mi będzie wrócić w Alpy na jeszcze jeden wyjazd skiturowy. Ale niezbadane są pomysły Lubiego i ścieżki FB 😉 No i Żenia – dzięki, że uratowałaś ten pomysł bo bez Ciebie nie było by wyjazdu 🙂