[AT] Ice Report: Felbertauren 📷
Chodząc poprzedniego wieczora od gasthofu do gasthofu w poszukiwaniu noclegu zastanawiałem się cały czas czy yr.no aby tym razem się nie pomyli? W końcu niebo było wyjątkowo gwiaździste : )

Chodząc poprzedniego wieczora od gasthofu do gasthofu w poszukiwaniu noclegu zastanawiałem się cały czas czy yr.no aby tym razem się nie pomyli? W końcu niebo było wyjątkowo gwiaździste : )

Na parking pod dolną stacją kolejki docieramy nad ranem i od razu wyciągamy się w śpiworach by załapać się na krótki regenerujący sen. Odsypianie wychodzi nam całkiem dobrze bo z poranną krzątaniną ruszamy dobrze po 9.oo przy rześkich gdzieś -10C : )

Ewidentnie Dolomity. Ewidentnie ładnie … jeżeli świeci słońce ; ) Naszą przygodę z Pragsertal zamierzaliśmy rozpocząć na Pragser Wildsee Eisfalle. Na zdjęciu w przewodniku prezentowały się zachęcająco, więc pierwsze kroki o poranku poniosły nas nad jezioro.

W tym roku ponownie nie obyło się bez pewnej dozy nerwowości przy dobieraniu celu na pierwszy w sezonie wjazd dziabkowy. Ostatecznie na pierwszą jego część wybór padł na położoną w Południowym Tyrolu dolinę Rein.


… ale na pewno nie ostatni : ) Rejon po prostu należy do tych w które chce się wracać. A że z racji wysokości warunki są chyba zawsze to mam nadzieję, że nastąpi to już w tym sezonie. Na razie jednak zapraszam do lektury 240 numeru GÓR.

Przyznam, że w najskrytszych marzeniach nie liczyłem, że dożyję sezonu w którym uda mi się zaliczyć zimą cztery wypady na dziobanie w Alpach. Dzięki Andrzejowi i Marcinowi coś takiego stało się realne a ten rekord będzie już trudno pobić : )

Kilka migawek z naszego przejścia klaska rejonu czyli “Klassischer Renkfall” : P Dla mnie była to najdłuższa lodowa linia nie tylko na wyjeździe ale i w życiu : ) Tym większym sentymentem będę wspominać ten rejon.

Tym razem z wyjazdem na dziobanie wypadło na Pinnistal. Warunki na miejscu faktyczne okazały się całkiem dobre. Znaczy były takie pierwszego dnia pobytu – ale nie będę uprzedzał faktów ; )

W sumie równo po miesiącu znów udaje się zorganizować wyjazd na dziobanie. Tym razem celujemy w Szwajcarię, choć dosłownie 24 godziny wcześniej miała to być jedna z dolin w Południowym Tyrolu.