[IT] Sirmione
Najpierw był obrazek kupiony na flomarku. Później było śledztwo gdzie to mogło być namalowane. Jeszcze później przez przypadek w jakimś albumie trafiłem na jakby znajome zdjęcie 😉 A ostatnio była okazja by być tam osobiście 😉

Najpierw był obrazek kupiony na flomarku. Później było śledztwo gdzie to mogło być namalowane. Jeszcze później przez przypadek w jakimś albumie trafiłem na jakby znajome zdjęcie 😉 A ostatnio była okazja by być tam osobiście 😉

Wczoraj ekipa się podzieliła – Lubi, Żenia i Sławek idą do winterraumu w Similaunhütte. Ja jakoś nie mam przekonania, że po zrobieniu łącznie 16oo metrów podejść będę następnego dnia do użycia 🙁 Zostaję na dole by się lepiej zregenerować.

Pomysłem Lubiego było to by zakończyć sezon turą na Similauna. Góra już dość wysoka, trudności przewodnikowe ZS, czyli Dość Trudno, czyli takie których raczej unikam. Zapowiada się interesująco 😉

Jeszcze tydzień temu nie wiedziałem, że dane mi będzie wrócić w Alpy na jeszcze jeden wyjazd skiturowy. Ale niezbadane są pomysły Lubiego i ścieżki FB 😉 No i Żenia – dzięki, że uratowałaś ten pomysł bo bez Ciebie nie było by wyjazdu 🙂

Sympozjum “Kanada na Wartą” – przyznam, że nie wiedziałem czego się spodziewać po spotkaniu w takiej formule 🙂 Okazało się to okazją o pogaduszek nie tylko przy ognisku, pływania Wartą i kilku prelekcji 🙂 Bardzo fajnie spędzony weekend.

Jak co roku doskonała okazja do “łormingupa” na białej wodzie, tym razem nawet z Myszką na wodzie w dolne części 🙂
Darek – dzięki za materiał rozbiegówkę 🙂

Dzień powrotu, w prognozie przejaśnienia bodaj tylko, no trudno. Nawet jeżeli to i tak trzy dni pogody na cztery wyjazdu to dobra średnia 🙂 Pierwszy cel na dziś to Rothorafurgga (2883m), później dynamicznie.

Już wczoraj przy kolacji wiedzieliśmy, że w nocy i rano pogoda “klęknie”, otwartym pozostawało pytanie czy sprawdzi się też to, że przed południem ma się rozpogodzić. W każdym razie dziś celujemy w Scalettahorn (3068m).

Trochę baliśmy się tego w jakim stanie będziemy dziś rano po nocy na nieogrzewanym poddaszu. Ostatecznie wyszło na to, żeśmy tam sobie w siedem osób nachuchali na tyle, że dało się tę noc przeżyć i coś tam zregenerować 🙂

Powrót w rejon Flüela Pass, znajomy parking w Tschuggen, lampa na niebie a w perspektywie kilka dni w Grialetschhütte. Są też pierwsze zagwozdki: czy jesteśmy z tym parkowaniem “na legalu” i nad trasą do schroniska przez Fuorcla Radönt (2728m).