


OK. To będzie wpis z tych z cyklu: czego nie znajdziesz w przewodnikach. Pierwszy dzwonek: startuje się z poziomu jakichś 5oom – czyli tego podejścia nie ma tak naprawdę dużo. Na parkingu dzwoni kolejny dzwonek: przybytek jest naprawdę duży – dwuczęściowy!

Pętla dookoła Store Brekketind to zdecydowanie najfajniejszy trek tego roku. Pogoda dopisała, widoki więcej niż dopisały. Znaczy generalnie dopisały ; )

Saksa to jeden z “klasyków” Hjørundfjorden. Szczyt należy do zdecydowanie popularnych, choć oczywiście trzeba to odnieść do lokalnych realiów. W tym przypadku oznaczało to osiem osób jakie napotkaliśmy na szlaku w sobotę w połowie sierpnia. Prawie tłok ; )

Plan był prosty – w drodze na północ lekko odbijamy nad fiord Geiranger by na coś tam wejść. Z kilku opcji na dreptanie w tej okolicy wybraliśmy wcześniej Vinsåshornet. W normalnych warunkach położenie szczytu zapewnia ładne doznania estetyczne : )

W Norwegii mają coś co się nazywa “National Scenic Routes” – sieć wyróżniających się ze względu na swoje walory widokowe dróg. Dwa lata temu przy okazji wizyty z kijkami i wiosłem w Jotunheimen trafiliśmy na początek jednej z nich: Valdresflye.


Sponsorem dzisiejszego poranka jest parkowiec jaki nas nawiedza na końcu doliny Vrata. Raczej długo zapamiętamy jego specyficzną gorliwość okazywaną w siąpiącym deszczu na tamtym parkingu 😀 Pogoda dobija a on ten stan pogłębia ….

Niska podstawa chmur o poranku nie wróży niczego dobrego. Barometr nawet specjalnie nie spada co sugeruje, że w najbliższych godzinach niby gorzej nie będzie. Ładniej raczej też nie, ale nie przyjechaliśmy tu by marudzić tylko się poruszać 😛

Kolejna trasa z cyklu: tyle razy byliśmy tu przejazdem to może w końcu zobaczymy co tam jest? Jak by ktoś chciał wjechać na górny parking tej drogi to niech szykuje 1o€ które zostawi 2km powyżej mostu przy którym odbija Cesta na Mangart.