Outdoor po 3-ciej dawce. [AT] Großer Kreuzberg 📷
Niedzielny poranek był taki, że do 1o:oo mniej lub bardziej lało. W efekcie jakoś nie chciało się nam już tego dnia moczyć wiosła. Jak już padać przestało to pojawiło się pytanie: co by tu w takim razie robić?
Tak się złożyło, że nad naszym kampingiem górowała dość symetryczna piramida Kleiner Hochstadl (1835 m), a w Traficzce mieliśmy spakowane treki, kijki i plecaki. No to wio: o 11:00 kamping znika już gdzieś w lesie. Na dwójkę turystów trafiam tylko w okolicy przełączki będącej najniższym łącznikiem między naszą a doliną którą chcieliśmy dalej podchodzić. Przez resztę dnia nie spotkamy już nikogo.

Szlak jest widoczny, ale żeby był konserwowany to może niekoniecznie : )




Nieco przed przełęczą trafiamy na taką – zamkniętą na dwie kłódki – chatkę.

Widoki na drugą stronę jakoś nie powalają.

Znacznie ciekawiej jest pod nogami : )


Kozice …

… i Myszka : ) Wyszliśmy deczko późno, więc kończymy na skałkach powyżej, na Hochstadl potrzeba by jeszcze ze dwóch godzin co oznaczało by powrót po zmroku i przy okazji “sprucie się” tak, że nie byłoby ochoty na pływanie następnego dnia. No trudno : )

Hochstadl (1919 m) po lewej i Kleiner Hochstadl (1835 m) w głębi po prawej.



Leave a Reply