


W naszym wypadku odcinek Samborowo – Golub-Dobrzyń. Rzeka uchodzi za meandrującą, ale napisać, że meandruje to nic nie napisać 🙂 Momentami z tymi meandrami jest naprawdę “jazda”. Z informacji w stylu “czego nie przeczytasz w przewodniku” trzy tematy.

W końcu i Słupia : ) Na opis nie będę się silić – w kilku słowach o tym czego nie przeczytasz na na stronach wypożyczalni kajaków ; ) Jeżeli masz za sobą Gwdę, Wieprzę, Łupawę czy inna pomorską rzekę to na dolnym biegu Słupi nie odkryjesz wiele nowego.

Przed weekendem liczyłem, że pegel podskoczy, ale nic z tego – do południa nadal spadał : ( Ale mimo to jeszcze się dało 😛 Niemniej 95cm to nie jest to co tygryski lubią najbardziej : | Innych zdjęć niet, bo skupiłem się na dalszym sprawdzaniu co potrafi Drop Zone …

Kolejna łajba w naszej flocie: przedstawiam “Drop Zone” produkcji hōu canoes. Traf chciał, że ta też jest czerwona, ale za pieniądze za jakie udało się ją kupić grymasić nie będę ; ) Trochę przemyśleń na jej temat już mam, kilka pomysłów na usprawnienia też.

Obrabianie zdjęć z wakacji w mroźny zimowy wieczór z jednej strony ma w sobie coś rozgrzewającego, ale z drugiej jest jednak lekko dołujące, bo jak by nie patrzeć to trzeba poczekać jeszcze kilka dobrych miesięcy na podobną aurę za oknem : )

Miało być lajtowo i w sumie było, ale nie przez pierwsze dwa dni : ) Pierwszego dnia było na przykład tak jak na tym zdjęciu. Więcej szkrobnę za kilka(naście?) dni jak się ogarnę kilkoma sprawami o wyższym priorytecie ; )

Ponoć czasem jedno zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów, tyle że również czasem jedno zdjęcie wyrwane z kontekstu ma jednak ograniczoną wymowę. Jakoś tak jest w tym przypadku : )