[AT] Salza
Chyba po raz czwarty, a może nawet i piąty. Trzeba zacząć przestać liczyć : ) i po prostu tu wracać. Tym razem pierwsze dwa dni pływania to moczenie wioseł wyłącznie z Myszką, która “Psiaka” zamienia na Coverta.

Chyba po raz czwarty, a może nawet i piąty. Trzeba zacząć przestać liczyć : ) i po prostu tu wracać. Tym razem pierwsze dwa dni pływania to moczenie wioseł wyłącznie z Myszką, która “Psiaka” zamienia na Coverta.

Lower Mastallone … rzeka na tym odcinku po prostu genialna i od teraz kolejna na mojej liście ulubionych. Start mamy chyba jeszcze bardziej deszczowy niż poprzedniego dnia. Ekipa mała bo zaczynamy we czwórkę z Sabriną, Honzą i Paolo.

Mokry start, nieco przygód po drodze i słoneczny finisz w towarzystwie krów to w największym skrócie Sesia z drugiego dnia Armady : ) A dokładniej jego pierwszej części.

Tegoroczna Armada (tym razem w ValSesia) zaczęła się od zamoczenia wioseł nie w Sesii – bo ta lekko poziomem wody deczko zniechęcała, ale w środowym odcinku Mastallone. Rzeka przy zastanym poziomie wody wspaniała, niesie zacnie i daje dużo radochy.

Po tym wyjeździe wychodzi na to, że moczenie wiosła w Kamenice to drugi stały punkt sezonu wodnego (pierwszy to oczywiście Armada). Kto był wie dlaczego warto się tu pojawić, kto nie był zawsze może to wiosną nadrobić : )

Pierwotne plany miały być krajowe, tripperowe i Wiślane ale nie udało się poskładać tego i owego : ( Ostatecznie z inauguracją sezonu wylądowałem na Doubravie.

Za drugim razem Hamerak zrobił się jakby nieco mniejszy i wolniejszy. Może dlatego, że tym razem łajba była większa niż poprzednio 😉 Na wodzie było też nieco luźniej bo frekwencja była jakby niższa niż w ubiegłym roku.

Hinter Isel pływa się od Hinterbichl do Bobojach i tak też zaczynamy – na parkingu w Hinterbichl, przy czym nasz team właśnie tam powiększa się o trzech kolejnych kajakarzy z Czech : )

Lammeröfen (jak się ktoś rozpędzi) można przepłynąć i w 2o minut. Ekipa była deczko wolniejsza, ale i tak po dwóch razach nikt nie przejawiał ochoty na trzecią jazdę. Co by tu robić? A może Taugelbach i Tauglwasserfall?

Drugi dzień Austriackiej Lipcówki to Lammeröfen. Jeszcze przed wejściem na mostek w kanionie miałem nadzieję na fajny dzień na wodzie. Wyobrażenia jednak w zderzeniu z rzeczywistością przegrały sromotnie. Bo?