[AT] Salza

Chyba po raz czwarty, a może nawet i piąty. Trzeba zacząć przestać liczyć : ) i po prostu tu wracać. Tym razem pierwsze dwa dni pływania to moczenie wioseł wyłącznie z Myszką, która “Psiaka” zamienia na Coverta.

Zamiana przynosi taki skutek, że … jest dobrze – w zasadzie cała rzeka jest już dla niej. Teraz trzeba potrenować progi.

Salza

Poranek trzeciego dnia przynosi zupełną niespodziankę – tę sprawia nam Mircuś pojawiając się z córą i kumplem na koniec swojego krótkiego tripu po Austrii. Niespodzianka w połączeniu z tym, że wczesnym popołudniem trzeba ruszać w kierunku PL sprawia, że (dziś bez Myszki) odcinek od Wildalpen do Eschau pokonujemy w 2:4oh. Wyścig czasem to to nie był, ale nie było też to pływanie w stylu “wszystkie cofka są moje” : ) Po prostu równe wiosłowanie.