Cytat na dziś :)
Entweder man gibt auf oder man wird stärker. / Albo się poddajesz, albo stajesz się silniejszy.
Maria Kittl
Entweder man gibt auf oder man wird stärker. / Albo się poddajesz, albo stajesz się silniejszy.
Maria Kittl

Przed weekendem liczyłem, że pegel podskoczy, ale nic z tego – do południa nadal spadał : ( Ale mimo to jeszcze się dało 😛 Niemniej 95cm to nie jest to co tygryski lubią najbardziej : | Innych zdjęć niet, bo skupiłem się na dalszym sprawdzaniu co potrafi Drop Zone …

Kolejna łajba w naszej flocie: przedstawiam “Drop Zone” produkcji hōu canoes. Traf chciał, że ta też jest czerwona, ale za pieniądze za jakie udało się ją kupić grymasić nie będę ; ) Trochę przemyśleń na jej temat już mam, kilka pomysłów na usprawnienia też.

Za sprawą długiej zimy i zamkniętej granicy z Czechami rozgrzewkowe wypady na białą wodę deczko się przesunęły i w czasie i w przestrzeni. O ile zwykle od kilku lat była to Doubrava lub/i Kamenice to tym razem padło na Dunajec.

Kolejny dzionek. Ekipa kurczy się do dwóch osób czyli mnie i Michała. Dziś celujemy w Przełęcz Kondracką. W sumie celujemy jest dobrym określeniem, bo przy widoczności na jaką trafiamy, można tylko celować. Na podejściu czuć kolejny dzień “plusów”.

Polskie Tatry chyba mnie nie lubią 🙂 W każdym razie na mój debiut turowy po tej stronie granicy przywitały mnie raczej po Karkonosku. Dopisała za to ekipa, dopisały też warunki – choć było dodatnio to jak na połowę kwietnia było zacnie 🙂 Niemniej zdjęć nie będzie.

Zmiana doliny na Vals nakłada się na zmianę pogody. Przede wszystkim naprawdę zaczyna wiać, może jeszcze nie po “Karkonosku” ale powyżej linii lasu jest już blisko. Na parkingu mija nas ośmioosobowa grupa lokasów z ciekawością przyglądająca się naszym “blachom”.

Dziś rano na celowniku … nie był Piz Guw, ale tak się złożyło że ostatecznie w jego kierunku drepczemy. Pogoda dopisuje, choć już na dole czuć że to będzie wietrzny dzień.

Safiental to kolejna dolinka z eksplorowanych w tym sezonie 🙂 Wyjątkowa z kilku powodów: raz, że do ostatnich parkingów trzeba jechać jakieś 25km od odbicia z Versam.

Ostatni dzień wyjazdu. Na niebie nie ma śladu po “blubirdzie” sprzed czterech dni 🙁 Efekt jest taki, że ręka jakoś nie chce sięgać do futerału po aparat. Znaczy sięgam co jakiś czas ale z poczuciem, że “to nie to”.