[NO] Setninga
Kolejna zarąbista rzeczka jaką na tym wjeździe było dane nam poznać. Co prawda na poziomie spływalnego minimum i było nieco szorowania po dnie ale naprawdę było warto! Będzie z tego film 😉

Kolejna zarąbista rzeczka jaką na tym wjeździe było dane nam poznać. Co prawda na poziomie spływalnego minimum i było nieco szorowania po dnie ale naprawdę było warto! Będzie z tego film 😉

Ridderspranget to mały rezerwat na (powiedzmy) niezbyt atrakcyjnym do spływania odcinku Sjoa. Większość turystów która się tutaj pojawi ograniczy się do przejścia nad pobliski kanion i zobaczy coś takiego:

Znów mogę napisać, że marzenia się spełniają 🙂 Sjoa z wiosłem to było coś co mi się marzyło od pierwszego wyjazdu w te rejony. W końcu się udało -> Darek DZIĘKI 😀 Jesteśmy w dolinie dwa dni i coś się powinno udać zmontować filmowo.

Jesteśmy we dwóch, więc na Uruli wybieramy to co można zrobić bezpiecznie. W przypadku tego odcinka wymaga to jednej przenoski. Przenoszone bystrze to niby “tylko” WW IV ale jak patrzymy na tę hydraulikę to przechodzi ochota na próby 😉

Pierwszy dzień na wodzie. Bystrze przed mostem poniżej którego (i mostu i bystrza) zaczyna się normalne rekreacyjne pływanie na Skodze. Tam już trudność dunajcowe w skandynawskich okolicznościach przyrody 🙂

Na odwiedzenie Lauparen i sprawdzenie jakie są widoki z tego szczytu miałem ochotę jeszcze przed wyjazdem. Cel nie był więc przypadkowy, pogoda wg. prognoz niby też rokowała. Próbujemy.


OK. To będzie wpis z tych z cyklu: czego nie znajdziesz w przewodnikach. Pierwszy dzwonek: startuje się z poziomu jakichś 5oom – czyli tego podejścia nie ma tak naprawdę dużo. Na parkingu dzwoni kolejny dzwonek: przybytek jest naprawdę duży – dwuczęściowy!

Pętla dookoła Store Brekketind to zdecydowanie najfajniejszy trek tego roku. Pogoda dopisała, widoki więcej niż dopisały. Znaczy generalnie dopisały ; )

Saksa to jeden z “klasyków” Hjørundfjorden. Szczyt należy do zdecydowanie popularnych, choć oczywiście trzeba to odnieść do lokalnych realiów. W tym przypadku oznaczało to osiem osób jakie napotkaliśmy na szlaku w sobotę w połowie sierpnia. Prawie tłok ; )