Outdoor po zarazie? Brda 📷

Na Brdę po raz pierwszy trafiliśmy w 2016. Wrażenia były takie sobie. W każdym razie nic co by sprawiało, że chce się wrócić na kontynuację. A jednak wróciliśmy.

Po prawdzie to na Brdę ponownie zawitaliśmy w zasadzie wyłącznie dlatego, że poznani w międzyczasie lokalsi twierdzili, że najfajniejszy odcinek rzeki był wtedy przed nami. No to wróciliśmy startując w Męcikale : ) Wrażenia? Trzeba podzielić na dwie kategorie: woda i na wodzie. Woda: daje radę, do zalewu Koronowskiego faktycznie płynie się sympatycznie, choć nadal nie jest to jakieś novum w stosunku do innych polskich rzek. Sam zalew też jest całkiem całkiem jak ktoś lubi po płaskim i w lesie ; ) Biwakować jest gdzie, ale w pierwszej jego połowie. Później już raczej przy marinach, których tam zatrzęsienie albo prawie na samym końcu,

A na wodzie? Największy tłok z jakim spotkaliśmy się na wodzie (oczywiście poza imprezami w Czechach gdzie są upusty wody) to ponownie właśnie Brda 🙁 Jeżeli nie przeszkadza Ci towarzystwo setek mijanych kajaków to będziesz się dobrze bawić. Jeżeli przeszkadza …. to zmień plany : )

Osobna historia to przenoska na końcu zbiornika. Popełniliśmy ją i zdecydowanie odradzamy tę głupotę. Raz, że to jakieś 9oom w jedną stronę dla nas w niekoniecznie chłodny dzień. Dwa, że koryto poniżej jest deczko zwałkowe – płynęliśmy w tempie ok. 2k/h. Szczęśliwie obywało się bez “patroszenia” kanujki z rzeczy. Natomiast już w samym Koronowie płynie się zabetonowanym korytem by dopłynąć do jazu, którego … nie można przenieś bo nie ma gdzie wyjść. No to wróciliśmy do pobliskiego mostu i … zakończyliśmy naszą przygodę z Brdą. Pisać “że nigdy więcej” nie będę, bo po co się zarzekać? Ale nie wiem jaka siła miała by nas na Brdę znów przyciągnąć ….

PS
Żeby nie było że na marudzenie mnie wzięło. Ten wypad to dla nas dwie “życiówki”: wspomniane 9oom przenoski i pierwszego dnia przepłynięte 51,5km : )

PS II
Jednak pomarudzę: pola namiotowe w środku lasu z gastronomią? Naprawdę? Naprawdę trafiały się takie … smutne to w sumie.