[SK] Cesta k slnku
Po raz czwarty w Tatrach wiążę się liną, ale jakoś tak wyszło, że latem dopiero po raz pierwszy. Na swój powrót “po latach” a mój letni debiut Tomek wybiera “Ceste k slanku”.

Po raz czwarty w Tatrach wiążę się liną, ale jakoś tak wyszło, że latem dopiero po raz pierwszy. Na swój powrót “po latach” a mój letni debiut Tomek wybiera “Ceste k slanku”.

“Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”
Mark Twain
Life is either a great adventure or nothing.
Helen Keller

No nareszcie mam chwilę czasu na to by zakończyć tę opowieść 😀 Pokhara. Deszcz. A w zasadzie ulewa i to co można podejrzeć w najbliższej okolicy.

Przełęcz to ewidentny punkt zwrotny, o ile od liku dni było dookoła dość sucho to po drugiej stronie jest jakby … jeszcze bardziej sucho. Tak nawet rozmawiam o tym z Myszką o tym by na kolejny większy wyjazd nie pojechać w jakieś bardziej zielone rejony.

Tak się złożyło, że nasze człapanie zakończyło się w jakiejś wiosce – dobrze po zmroku i w pierwszym hoteliku na jaki trafiliśmy, na dłuższe poszukiwania nie było ani ochoty ani siły. Rano okazało się, że jesteśmy w Khudi – czyli dokładnie tam gdzie mieliśmy dotrzeć.

Szok kulturowy to najdelikatniejsze określenie na to co nas dopadło po opuszczeniu taksówki jaką wzięliśmy na lotnisku w Delhi. Określenie, że to jak dostać “z liścia” w twarz będzie bliższe odczuciom. To coś naprawdę mocnego : )