Migawki z Cogne
Ubiegłoroczny sezon dziabkowy wystartował w dolinach w pobliżu Cogne. A, że rejon Cogne to “Mekka” lodowego wpinania to byłem ciekaw jak wygląda konfrontacja wyobrażeń z rzeczywistością. Jak było? Hmmm … zapraszam na łamy GÓR ; )

Ubiegłoroczny sezon dziabkowy wystartował w dolinach w pobliżu Cogne. A, że rejon Cogne to “Mekka” lodowego wpinania to byłem ciekaw jak wygląda konfrontacja wyobrażeń z rzeczywistością. Jak było? Hmmm … zapraszam na łamy GÓR ; )

Położony w Valnontey “Acheronte” wynajduje i na kolejny cel proponuje Michał, przy braku sprzeciwów następnego dnia znów człapiemy na koniec doliny : ) Mały tłumek przed pierwszym lodospadem już nie zaskakuje a my cierpliwie czekamy na swoją kolej szpejąc się nieśpiesznie.

Poranek przynosi wyraźną zmianę pogody w stosunku do poprzedniego dnia: niebo jest zaciągnięte i lekko sypie. Zakładając, że w takich warunkach będzie trudno o fajne kadry decyduję się na nie zabieranie aparatu na wspin.

Wieczorny risercz owocuje postanowieniem zmiany doliny, jej rozpoznania i dopiero na podstawie takiego zwiadu wyboru celu na wspinanie. Nasz spacer kończymy kilkaset metrów za “Cold Couluar”.

17 godzin w trasie przy czterech operatorach kierownicy przekłada się na to, że rano nawet jesteśmy do życia : ) Po krótkich problemach z namierzeniem naszego hostelu pojawiamy się tam gdzie trzeba.