[IT] Ice Report: Cogne / Thule + Cascada di Patri [ 02/03 I ]
17 godzin w trasie przy czterech operatorach kierownicy przekłada się na to, że rano nawet jesteśmy do życia : ) Po krótkich problemach z namierzeniem naszego hostelu pojawiamy się tam gdzie trzeba.
Szybkie przepaki i po kilkudziesięciu minutach już tylko ze sprzętem toczymy się w stronę Valnontey. Celujemy w dobrze widoczny z parkingu “Thule”. Podejście jest krótkie, więc dość szybko pojawiamy się u podstawy lodospadu. rzut okaz z bliska przynosi pewne rozczarowanie, bo główne spiętrzenie na drugim wyciągu jest niemiłosiernie mokre.

Wbijam się pierwszy a krótko po mnie Michał. W sumie robimy to symultanicznie : ) Żleb po lewej nie prezentuje jakichś specjalnych trudności, więc nasz przyjazdowo rozruchowy dzień wspinaczkowy kończy się szybko.

Reszta dnia to wyłącznie rozpoznanie sklepów w Cogne, wieczorne pichcenie. Po debatach nad tym co będzie naszym kolejnym celem decydujemy się na “Cascada di Patri”. To podejście jest zdecydowanie dłuższe: ponad godzina dnem doliny i na koniec jeszcze kilkanaście minut po średnio ośnieżonym piargu. Dolina nowa, więc dreptanie w sumie się nie dłuży 😉

Pod samym lodospadem zaskoczenie: tu jest naprawdę tłoczno! Cierpliwie czekamy na swoją kolej by wystartować. Na drugim wyciągu z lekką złością obserwujemy co wyprawiają dwa zespoły francuskie: ci pchają się byle do góry nie przejmując tym, że coś się może komuś na głowę sypać lub, że się liny krzyżują.

Kolejne dwa wyciągi są zdecydowanie śnieżne a lód trafia się tylko na jednym prożku, więc asekurację sobie darujemy. Widok z za progu jest mniej więcej taki:

I znów trzeba swoje odczekać aby zwolniło się miejsce przy stanowisku a na głowę nic nie sypało : )

Wspinanie kończymy na stanie przed śnieżno-lodowym kominem. W sumie to chyba dlatego, że szkoda nam czasu na mało estetyczną formację i wolimy się skupić na dobrze wylanym filarze. W różnych wariantach ten 30-metrowy odcinek lodu pokonujemy po 3-4 razy: z dołem, na drugiego i na wędkę. Ciekawostka: od pojawienia się na progu przed ostatnim wyciągiem do końca dnia naliczyłem 12! zespołów : ) Ponoć najlepsze zjazdy to takie których nie ma, więc korzystając z tego, że położenie lodospadów na to pozwala schodzimy (czasem dość eksponowaną) ścieżką mając naszą linię po lewej. Na parking docieramy już po zmroku.

Leave a Reply