[CZ] Berounka
Co prawda od dobrych kilku już lat nasz wigwam staje nad Berounką, ale do tego roku jakoś nie było okazji by wyściubić nos poza Roztoky. Najwyższy czas to zmienić 😉

Co prawda od dobrych kilku już lat nasz wigwam staje nad Berounką, ale do tego roku jakoś nie było okazji by wyściubić nos poza Roztoky. Najwyższy czas to zmienić 😉

Będzie krótko: cieszę się, że w końcu udało mi się trafić na to spotkanie. Poznanie wielu osób, które do tej pory znałem tylko via net – bezcenne 🙂

Jedna z mniej ciekawych rzek na które do tej pory trafiliśmy. Nudna, średnio czysta, płytka miejscami dość mocno. Ale by nie być marudą: na odcinku Maluszyn – Przedbórz niesie naprawdę przyjemnie i przepłynięcie 6km w godzinę nie jest wyczynem.

Tym razem już od rana czuć, że jesteśmy w Bergell, może nie jest tu tak strzeliście jak po Szwajcarskiej stronie, ale jest ładnie. Cel na dziś to Passo del Forno – z tej przełęczy powinny być jeszcze ładniejsze widoki.

Wczoraj deczko siadła pogoda, więc trzeba było pożegnać Szwajcarię i przez Berninapass przejechać na teoretycznie słoneczną stronę Alp. W praktyce następnego dnia mamy całkiem dużo słońca, ale też od południa niską podstawę chmur.

Skitury w okolicy Bivio chodzą już za mną od jakiegoś czasu. Tym razem była okazja by zapoznać się z okolicą i jej potencjałem w lecie.
22km na białej wodzie to nasz wspólny z Darkiem rekord. Na dziś tylko mapa. Będzie film 😉

Kolejna zarąbista rzeczka jaką na tym wjeździe było dane nam poznać. Co prawda na poziomie spływalnego minimum i było nieco szorowania po dnie ale naprawdę było warto! Będzie z tego film 😉

Ridderspranget to mały rezerwat na (powiedzmy) niezbyt atrakcyjnym do spływania odcinku Sjoa. Większość turystów która się tutaj pojawi ograniczy się do przejścia nad pobliski kanion i zobaczy coś takiego:

Znów mogę napisać, że marzenia się spełniają 🙂 Sjoa z wiosłem to było coś co mi się marzyło od pierwszego wyjazdu w te rejony. W końcu się udało -> Darek DZIĘKI 😀 Jesteśmy w dolinie dwa dni i coś się powinno udać zmontować filmowo.