[AT] Grießkopf (2581m) 📷
Po wczorajszym przyglądaniu się jak idzie ekipom podchodzącym Grießkopf w sumie nie było innej opcji na dziś ; ) Że będzie niebanalnie to widziałem już wczoraj obserwując podchodzących.

Po wczorajszym przyglądaniu się jak idzie ekipom podchodzącym Grießkopf w sumie nie było innej opcji na dziś ; ) Że będzie niebanalnie to widziałem już wczoraj obserwując podchodzących.

Sama tura prowadzi na Holzgauer Wetterspitze, a nie na tego łamacza języka, ale dziś zakończyła się właśnie na tej przełęczy. Poza tym dzień zupełnie inny niż wczorajszy: coś widać, zbocza puszczają, ludzi tłumy 😀

Czasem są takie tury, o których chce się jak najszybciej zapomnieć ; ) Próba wejścia na Leiterspitze do nich należy. Bo jak dobrze wspominać wyjście w którym pokonały cię kosówki? W każdym razie trafiła do mojej top -5 😉

Widoczność już na poziomie cabany była może na 1oom. Do tego odwilż na całego i dla mnie skiturowa nowość: deszcz na turze 🙂 🙁 To zdjęcie jest jedynym jakie zrobiłem na tym wyjściu.

Dzień najgorszej pogody wykorzystujemy by przenieść się na Pasul Rotunda (1271m) a nawet wyżej bo do Cabany Croitor. Poranek jest o tyle pozytywny, że coś widać. Jest na sporym plusie a sądząc po chmurach z widocznością będzie dziś kiepsko.

Lepsza prognoza to i plany ambitniejsze. I tylko moja gapowa wtopa o poranku psuje start. W planach była graniówka od Galațului do Șaua Gărgălău. Chłopaki poszli, ja spróbuję do nich dofoczyć jak ogarnę to o czym zapomniałem na dole : (

Skiturowy debiut w Rumunii. Wypadło na Góry Rodniańskie w okolicy Borsy. Na rozruchowy dzień wybraliśmy Gărgălău przez Muscetę. Pomysł nie najgorszy i w sumie prosty do wykonania, gdyby nie pogoda.

Dziś wracamy na parking poznany trzy poranki temu. Plan jest konkretny bo to ostatni dzień wyjazdu i w moim przypadku raczej całego sezonu. A cel to Rote Wand / Croda Rossa.

Wczorajsze prognozy na dziś były takie, że pogoda ma konkretnie klęknąć. Znów więc pojawia się zagwozdka co wygrać na cel by coś było widać? Riseczowi dostępnych opcji poświęcam większą część wieczora.

Zmiana doliny, trochę powrót do starej piaskownicy, ale tym razem w inny jej narożnik i z innymi “zabawkami”. Szczytem w który celowaliśmy rano Gridenkarköpfe nie był, ale jak to na turach bywa, czasem cel trzeba dobierać dynamicznie 😉