Obra
Były jeziora (pod silny wiatr), była rzeczka, która fajnie niosła, były zwałki (bo jakże by nie : ) ) a jak się ogarnę z robotą to będzie coś większego tekstowo : ) Dziś jako zajawka powyższy kadr.

Były jeziora (pod silny wiatr), była rzeczka, która fajnie niosła, były zwałki (bo jakże by nie : ) ) a jak się ogarnę z robotą to będzie coś większego tekstowo : ) Dziś jako zajawka powyższy kadr.

Końcówka montażu poniżej:

Ciąg dalszy eksperymentów z GoPro : )

W końcu znalazłem ciut czasu na montaż przywiezionego materiału : )

Zajawka kolejnego filmu – tym razem tylko odcinek wisienkowy tego tortu : )

@150cm w Nowogrodźcu. Filmowa część 1 z tego wypadu:

Jeszcze w czwartek miała być Obra – solo na cztery dni. W piątek okazało się, że będzie Kwisa – dwudniowa, ale za to w tandemie : ) Ostatecznie spłynęliśmy odcinek od Szyszkowej mniej więcej do Osieczowa. Wrażenia? No nie najciekawsze jak dla mnie.

No nie powiem, tegoroczna Armada była chyba najbardziej wyczekiwanym wypadem spływowym. W końcu 8 maja dotarliśmy z Myszoliną w okolicę Szwajcarskiego Oberwill, które to ECBA w tym roku obrała za siedzibę.

Niedawny wypad na Wietrznice był dla mnie jedyną w nadchodzących tygodniach okazją do kontaktu z wymagającą (a jednoczenie będącą w zasięgu mojego poziomu pływania) białą wodą.

Tak w ogóle to w piątek nie wiedzieliśmy jeszcze, gdzie jedziemy, było wiadomo tylko, że trzeba skorzystać z dobrej pogody i że jedziemy popływać. W sobotę rano ostatecznie wypadło na Drawę i odcinek, którego dwa lata temu nie spłynęliśmy.