Kwisa 1/3 (Szyszkowa – Osieczów) 📷

Jeszcze w czwartek miała być Obra – solo na cztery dni. W piątek okazało się, że będzie Kwisa – dwudniowa, ale za to w  tandemie : ) Ostatecznie spłynęliśmy odcinek od Szyszkowej mniej więcej do Osieczowa. Wrażenia? No nie najciekawsze jak dla mnie.

Wiedziałem, że rzeka słynie z czystej wody i ta faktycznie nie zawiodła, ale to w zasadzie był jedyny pozytyw : ( Generalnie widoki z kanu marne bo wysokie brzegi zasłaniają cokolwiek, przenosek nie dość, że – za przeproszeniem – w cholerę (na 45km jakoś 16 ich naliczyłem) i czasem naprawdę dających w kość to na dodatek rzeka na tym odcinku w całości chyba uregulowana. Zupełnie dobijające były na dodatek wszelakie śmieci jakie po ostatniej powodziowej wodzie osadziły się na łozach i na brzegach – przez dużą część tego odcinka mieliśmy wrażenie płynięcia przez pozostałości po sprzątaniu stajni Augiasza : (

Sytuację poza czystą wodą (rewelacyjnie czystą jak na Dolny Śląsk) ratowało jeszcze to Kwisa nieźle niosła i fajne bystrza się kilka razy trafiły.

Już krótko po starcie coś mile zaszumiało : )

Za pierwszym (dla nas) stopniem w Kościelnikach.

Kolejna przenoska po mniej niż kilometrze – przedmieście Lubania.

Płyniemy dalej.

Bodaj Lubań.

Lubań – znów mile szumi : )

Po pierwszej z “wrednych” przenosek – prawym brzegiem przez kompletne chaszcze i ruiny jakichś konstrukcji wodnych z czasów działania młyna.

Przed przenoską koło Radogoszczy mamy okazję poznać osobiście kolejnego forumowicza, rezydenta Lubania – Gabriela : ) Szkoda tylko, że to spotkanie jest tak krótkie – nam nadzieję, że przy kolejnej okazji nie będzie już presji czasu.

Przy wodowaniu się mamy dodatkowe towarzystwo : )

Muuuuuuuuu u uuu ; )

Wspomniane śmieci …

Pierwszy z progów na wysokości Nawojowa Śląskiego – ponoć spływalny przy wyższej wodzie. Przy poziomie 150 w Nowogrodźcu to raczej marny pomysł – cyrkulacja bardzo głęboka i – jeżeli woda za progiem siadała o jakieś 10cm – raczej silna.

Ponownie szumi – tym razem wręcz rewelacyjnie. Szkoda, że to tylko 20 sekund emocji ; )

Trochę poniżej Nawojowa Śląskiego – próg nieduży a odwój nieregularny i teoretycznie można by się pokusić o spłynięcie tyle, że zrobiono go z całkiem dużych głazów co przy tym stanie wody oznacza murowane kiereszowanie dna. Przenosimy : (

Druga “wredna” przenoska.

Po cyrkowej przenosce przenosce w Nowogrodźcu. Przynajmniej zejście było komfortowe.

Pierwsza przenoska na wysokości Parzyc – nawet komfortowa i …

… malownicza : )

+ wygodne miejsce do wodowania.

400 metrów dalej (!) kolejna przenoska. Ponownie mamy łaciate towarzystwo. W czasie przenoszenia rzeczy do kanu podchodzi byczek i coś mu się w nim zaczyna podobać, bo po chwili przystępuje do lizania burt i uchwytu.

Prawie corrida : P

Niski prożek za wiaduktem koło Zebrzydowej – wody za mało by spłynąć ale w sam raz by spławić kanu – na pusto. Graty wędrują brzegiem.

Nasza łączka “załadunkowa” w Osieczowie.

Jak bym miał podsumować to dla mnie ten odcinek to tak 1+/5. BTW 0/5 ma dla mnie Odra (w okolicach Wrocka), 3/5 Drawa na przykład a 4/5 Salza czy Sense. Takiego “osobistego” 5/5 jeszcze nie pływałem : )