[SK] SkiTour Report: Salatyn/Smutna Prz. [ 25-26 III ]
Piątkowy plan na pierwszy dzień weekendu był prosty: Salatyn : ) Ale trzeba było jeszcze przegadać opcje na niedzielę.


Pobudkę bladym świtem sponsoruje nam kilkanaście samochodów jakie pojawiają się na parkingu. Pierwsza myśl: na górze będzie tłoczno : ) Druga: kurcze pierwszy raz mam narty na nogach przed 7:oo 😛


Gdzieś tu na podejściu okazuje się co jest grane: flagi wbite w śnieg przed nami i sznur zawodników w głębi doliny po prawej wskazuje, że Słowacy organizują zawody skiturowe 😀 Te kilkanaście osób jakie widzimy teraz w Salatynowym Żlebie będą kroplą w morzu zawodników, którzy pojawią się na szczycie Salatynów : )

Jak się doda do tego zabetonowane kartoflisko w Salatynowym Żlebie na którym jeden z zawodników połamał sobie nartę a Rafał wyrwał przód wiązania (i którego część po prostu zszedłem) to będzie już pełen obraz tego dnia. O 11.3o jesteśmy na parkingu przy dolnej stacji kolejki, Rafał ogarnia serwis swojej narty po czym na nocleg ruszamy w kierunku tajnego spotu Tomka 🙂

Niedzielny poranek, wczoraj o podobnej porze byliśmy na szczycie Salatyna a dziś dopiero startujemy z parkingu w Dolinie Żarskiej. Pogoda dopisuje a z informacji od tubylców wynika, że po dwóch kilometrach asfalt przykrywa śnieg.

Jeden z widoków znad progu – sznur osób podchodzących na przełęcz między Banikovem a Hrubą Kopą jest podobny do tego jaki widzieliśmy wczoraj na podejściu jednym ze żlebów którym prowadził początek trasy zawodów. Dziś znów trafiamy … na zawody : ) Na szczęście na Smutną Przełęcz tłumy nie ciągną : )



Śnieżna “patelnia”, poranne betony delikatnie puszczają.

Dziś wyżej nie będzie. Uzgadniam z Rafałem i Tomkiem, że zjadę trochę, wypnę się z nart i spróbuję złapać ich zjazd. Wychodzi między innymi tak:




Teraz jeszcze siedem kilometrów zjazdu i dwa z buta 😛

[SK] Salatyn i przyległości📷 - Mysia Perć
[…] powrót po kilku sezonach. Tym razem bez “kartofliska” w żlebie. Choć banalnie nadal nie było, bo pod […]