Outdoor po Wirusie. [CH] Tomülgrat 📷
Safiental to kolejna dolinka z eksplorowanych w tym sezonie 🙂 Wyjątkowa z kilku powodów: raz, że do ostatnich parkingów trzeba jechać jakieś 25km od odbicia z Versam.

Safiental to kolejna dolinka z eksplorowanych w tym sezonie 🙂 Wyjątkowa z kilku powodów: raz, że do ostatnich parkingów trzeba jechać jakieś 25km od odbicia z Versam.

Ostatni dzień wyjazdu. Na niebie nie ma śladu po “blubirdzie” sprzed czterech dni 🙁 Efekt jest taki, że ręka jakoś nie chce sięgać do futerału po aparat. Znaczy sięgam co jakiś czas ale z poczuciem, że “to nie to”.

Kolejna tura zaczynająca się z parkingu – uwielbiam za to (też) Alpy 😉

Po dwóch (dłuuuuugich) miesiącach wracamy do St. Antönien. Znaczy wracam ja z Michałem bo Myszka zostaje w domu 😉 Prognozy zapowiadają “lampę” i faktycznie mamy “lampę”.

Pięć tygodni czekania aż lawinowe 4-ki i 5-ki po masakrcznych opadach w Szwajcarii spadną do akceptowalnych wartości a temperatury na miejscu z kolei wzrosną z mało przyjemnych dla dreptania okolic -20oC.

Kolejny wypad na podtrzymanie kondycji. Tym razem trafione zdecydowanie lepiej 🙂

Sam nie wiem po co zabiera aparat wiedząc, że pogoda będzie marna. Chyba tylko po to by za lekko nie było 😀

Mimo ewidentnie fajnych warunków w dolinie by podjechać wyżej w stronę Flüela Pass potrzebne są łańcuchy a tych nie mamy : ( Jednak zmiana doliny wchodzi nam na dobre bo trafia się i fajny warun i wyborne widoki.

Okołonoworoczne Niemcy zamknięte. Austria zamknięta. Szwajcaria … otwarta : ) No to wio. Nasz debiut turowy w tym kraju nie chciał wpaść w Sernftal. Tam na miejscu okazało się, że obraz z kamerek to nie wycinek z rzeczywistości ale jej prawdziwy obraz.