Wda / coś a’la zapowiedź :)
Ponoć czasem jedno zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów, tyle że również czasem jedno zdjęcie wyrwane z kontekstu ma jednak ograniczoną wymowę. Jakoś tak jest w tym przypadku : )

Ponoć czasem jedno zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów, tyle że również czasem jedno zdjęcie wyrwane z kontekstu ma jednak ograniczoną wymowę. Jakoś tak jest w tym przypadku : )

Armadowe ostatki, dla nas z Myszką Soca na odcinku między mostem Napoleona a … . Po południu tradycyjna wspólna kolacja a wieczrem idziemy pokibicować zawodom rozgrywającym się nieco powyżej naszego kampingu.

Pośniadaniowa giełda pomysłów jest dla mnie początkowo niepokojąca, bo mam wrażenie, że dziś chyba wszyscy chcą płynąć “Absailstrecke”, czyli odcinek, który odłożyłbym, jeżeli nie na kolejny wyjazd to przynajmniej na kolejny dzień : )

Dziś zapraszam na kilka ruchomych obrazków z dwóch kolejnych dni Armadowego pływania. Tym razem odcinek Socy (łącznie) od Velikiej Kority do Srpenicy, czyli między innymi “Bunker Section” oraz trzeci kanion Socy.

Dzionek 2. Tego dnia brykaliśmy na sekcji Kal-Korytnica – Čezsoča 🙂

Dziś bez grafomaństwa, za to zapraszam do obejrzenia kilku(nastu?) moich ulubionych kadrów z naszego (i nie tylko) niedawnego pływania z Myszką po Socy. Dziś na “tapecie” Friedhofstrecke.

Pierwotny plan był taki by zacząć pływanie nieco poniżej Gußwerk i po krótkim odcinku wpłynąć w kanion Salzy, ale już rano na miejscu straciłem ku temu “wparcie” : ) Myszki i ostatecznie startujemy niżej. W sumie rozsądnie, bo to w końcu jej debiut na alpejskiej rzece.

W każdym razie naklejki czekają już zwarte i gotowe 🙂

Trochę zamieszania było z tym wyjazdem, głównie dlatego, że na tydzień przed spływem nie było wiadomo czy z tamy w Pastvinach Czesi puszczą wodę. Ostatecznie w poniedziałek jest już potwierdzenie, że puszczą a my w sobotę o 9.3o dotaczamy się na parking w Zachlumi : )

W sumie to Mysi debiut w samodzielnym wiosłowaniu rzecznym, a już na pewno w tym kanu. Na koniec pływania nawet się trochę białej wody trafiło – biednej bo biednej, ale zawsze : )