[AT] Saalach@ECBA 2019 📹
Pierwszy dzień pływania na tegorocznej Armadzie zapamiętam głównie dzięki błędowi jakim zakończyła się próba przeskoczenia jednego z odwojów. Dla Covert’a sprawa banalna, dla dużo krótszego BigDog’a niekoniecznie.

Pierwszy dzień pływania na tegorocznej Armadzie zapamiętam głównie dzięki błędowi jakim zakończyła się próba przeskoczenia jednego z odwojów. Dla Covert’a sprawa banalna, dla dużo krótszego BigDog’a niekoniecznie.

Wiosenny spust wody na Kamenice to fajna coroczna okazja do spotkania się ze starymi znajomymi i rozruszania przed sezonem : ) W tm roku tym bardziej cenna, że z kalendarza wypadła Doubrava : (

Sulztal? Jeszcze miesiąc temu nie wiedziałem, że jest taka dolina : ) No jest – Alpy Sztubijskie, ale z wjazdem od strony Otztalu. Trzeba dojechać do Gries (14 mocnych serpentyn) a z parkingu na końcu wsi można posuwać foczki od samego płotu tegoż parkingu.

Sam nie wiem dlaczego wcześniej na to nie wpadłem – zmieniam pierwotne plany i idę z ekipą do chatki pod Tskhakzasari. Ekipa ma śpiwory, sprzęt do gotowania, nieco zapasów i chęć by zostać tam na noc a jutro coś wyżej załoić.

Na kilka dni wyjazdu przypadły dwa dni “brykania” w ośrodku Tetnuldi. Doświadczenie przebywania w miejscu, gdzie więcej ludzi na stokach buszuje poza trasami niż na nich – miłe : D

Długo wyczekiwany marcowy trip. Na lotnisku w Kutaisi oczekiwanie na jedną z dwóch marszrutek, którym mamy się dostać do Mestii przedłuża się niemiłosiernie. Ponoć droga jest trudna. Hmmm …

Kronikarski wpis : ) Rokytnice tym razem przede wszystkim były okazją by sprawdzić formę po choróbsku jakie mnie dopadło po ostatnim wyjeździe. Formę, która jest mi potrzebna już na najbliższym weekendzie i kilku dniach po nim.

Wet, wet, wet : D To tak jak by ktoś pytał jak w trzech słowach podsumować ten rejon i zastane warunki. Miejscówka ma dwa zdecydowane plusy: nic z góry nie wyjedzie i jest położona o tylko pięć minut dreptania od parkingu.

Tym razem trochę za długo odsypiamy nocną trasę z PL i z “ambitnych” sobotnich planów załojenia z Łukaszem Epoki Lodowcowej i Kameleona, wychodzi tylko pierwsza połowa – znaczy Eiszeit.

Na koniec wypadu dwa zdjęcia z jednej z łatwiejszych propozycji doliny Vallunga / Langental: Eisklettergarten Piciadoides. Lodospad dosłownie na końcu doliny. W sumie fajna propozycja na rozwspinanie trafia się nam na koniec wypadu : )