


Sponsorem dzisiejszego poranka jest parkowiec jaki nas nawiedza na końcu doliny Vrata. Raczej długo zapamiętamy jego specyficzną gorliwość okazywaną w siąpiącym deszczu na tamtym parkingu 😀 Pogoda dobija a on ten stan pogłębia ….

Niska podstawa chmur o poranku nie wróży niczego dobrego. Barometr nawet specjalnie nie spada co sugeruje, że w najbliższych godzinach niby gorzej nie będzie. Ładniej raczej też nie, ale nie przyjechaliśmy tu by marudzić tylko się poruszać 😛

Kolejna trasa z cyklu: tyle razy byliśmy tu przejazdem to może w końcu zobaczymy co tam jest? Jak by ktoś chciał wjechać na górny parking tej drogi to niech szykuje 1o€ które zostawi 2km powyżej mostu przy którym odbija Cesta na Mangart.

Bardzo wspominkowy wpis : ) Dlaczego taka dziwna mapa na rozbiegówce? Bo dzień wcześniej sporą część wieczoru debatowaliśmy nad tym gdzie by tu pojechać na kilka dni dreptania, jeżeli generalnie w całych Alpach ma padać?

Dwa upalne dzionki w nowych dla nas paGórkach. Fajnych i relatywnie zaskakująco pustych – tak porównując do Karkonoszy na przykład. Nieco szkoda tylko że widoki bywają dość ograniczone – na pętelce ze Szczawnicy Tatry widać było tylko dwa razy 🙁
Entweder man gibt auf oder man wird stärker. / Albo się poddajesz, albo stajesz się silniejszy.
Maria Kittl

Gdzie by tu w pobliżu spalić nadmiar świątecznych kalorii? Myszka wybrała Góry Wałbrzyskie. Pomysł był dobry ale wykonanie już nie do końca wyszło bo na graniach orkan urywał głowy i wychładzał niemożebnie. Niemniej górki jak najbardziej kiedyś do powrotu, tym razem od strony Głuszycy : )

Z trzydniówki halny zrobił dwudniówkę : ) Baníkov i Baranec w ramach ładnych 23- i 17-kilometrowych pętelek zaliczone. Szkoda tylko, że Baranec prawie zupełnie bez widoczności : (

O 7:oo jesteśmy przy wjeździe na plac oznaczony jako parking ale tak naprawdę będący jakimś wyrobiskiem/placem do składowania żwiru. Tu startuje szlak 432 – dziś nasz szlak – przez Hochalpental.