Pocztówka z nad Czarnej Hańczy :)
W zasadzie to z Wigier, bo rzeka zacznie się za kilkaset metrów. Na razie ucinamy sobie przerwę w wiosłowaniu pod silny wiatr i w oczekiwaniu na to by przeszedł kolejny widoczny z prawej szkwał.

W zasadzie to z Wigier, bo rzeka zacznie się za kilkaset metrów. Na razie ucinamy sobie przerwę w wiosłowaniu pod silny wiatr i w oczekiwaniu na to by przeszedł kolejny widoczny z prawej szkwał.

Sikory – wioska na północny wschód od Czaplinka – z położonego w pobliżu niej jeziora Komorzego zaczynamy nasz spływ Piławą. W ulubionym stylu: od źródła do ujścia (gdzieś tam).

Więcej zdjęć i krótka relacja za czas jakiś, dziś tylko jeden kadr. Ten powyższy. Relacja w trakcie opracowywania.


Po przejechaniu 1o km od naszej dzisiejszej miejscówki noclegowej okazuje się, że po lewej stronie przed mostem jest parking z wiatą – można się spokojnie rozbić i pichcić w suchym otoczeniu.

Vasterdalalven to druga z rzek, które mieliśmy okazję poznać tego lata. Relacja, którą udało mi się w końcu popełnić będzie za niedługi czas do poczytania a tymczasem jedno zdjęcie nieco oddające tamte klimaty.

Przed wyjazdem zastanawiałem się jak to z tym jest – jakie są zasady. Już na miejscu trafiłem na taką tabliczkę. W tym formacie jest to trochę nieczytelne, więc tutaj jest to samo ale “ciut” większe 😉 Dla szukajek: “This is the right of public access in Sweden.”

Tak sobie myślę, że marzenia się jednak czasem spełniają 🙂 W ubiegłym roku w marcu nie wiedziałem jeszcze, że z kanu będę miał do czynienia na co dzień, a w tym roku odwiedziłem europejską “Mekkę” miłośników kanu czyli Szwecję.

Dziś tylko jedno zdjęcie, nieco więcej przy okazji tego jak przebrnę przez to co jest na dyktafonie 😉

Jezierzyca, to moja pierwsza spłynięta w tym roku rzeczka. Co więcej – na odcinku Kretowice – Orzeszków to pływanie może być pierwszym w jej historii 🙂