Cytat na dziś :)
Nie kuszą podróże, gdy nie ma z nich dokąd wrócić.
— Stanisław Lem “Kongres futurologiczny”
Nie kuszą podróże, gdy nie ma z nich dokąd wrócić.
— Stanisław Lem “Kongres futurologiczny”

Taki kronikarski wpis. Trzy dni na jesiennej wodzie i zaskakująco _nie_ pusto na niej. Codziennie trafiały się raczej większe niż mniejsze grupy kajaków. No i nie do końca trafiona “złota jesień” – tak o za dwa tygodnie za wcześnie byliśmy : ) Byłbym zapomniał: było jeszcze doświadczenie dwugodzinnego pływania zwałek na czołówkach. Samo w sobie przygodowe niemniej bez “dodatkowych” przygód związanych z tą przygodą : D W sumie ciekawy temat do przemyśleń i w jakiś sposób “game changer” w naszym wiosłowaniu …

W naszym wypadku odcinek Samborowo – Golub-Dobrzyń. Rzeka uchodzi za meandrującą, ale napisać, że meandruje to nic nie napisać 🙂 Momentami z tymi meandrami jest naprawdę “jazda”. Z informacji w stylu “czego nie przeczytasz w przewodniku” trzy tematy.

W końcu i Słupia : ) Na opis nie będę się silić – w kilku słowach o tym czego nie przeczytasz na na stronach wypożyczalni kajaków ; ) Jeżeli masz za sobą Gwdę, Wieprzę, Łupawę czy inna pomorską rzekę to na dolnym biegu Słupi nie odkryjesz wiele nowego.
Entweder man gibt auf oder man wird stärker. / Albo się poddajesz, albo stajesz się silniejszy.
Maria Kittl

To miał być szybki niedzielny wypad 🙂 Niestety poziom wody szybko weryfikuje tę “szybkość” 😀 130cm na wodowskazie w Kraskowie to zdecydowanie za mało na ty by przynajmniej kilkanaście raz nie wyjść z kanu by spławić je przez płycizny.

To, że będziemy ją wspominać głównie za sytuacje jak na powyższym zdjęciu to jedno. Ale poza tym będą to raczej miłe wspomnienia – Wierzyca zaskoczyła pozytywnie: woda dość czysta, brzegi urozmaicone, zwałki i owszem ale nie na tyle by było to denerwujące.

Wygląda na to, że wczorajszy deszcz będzie dziś już tylko wspomnieniem, niebo ewidentnie “rokuje”.

Tegoroczny wypad do Norwegii. Plan A to połączenie pływania i trekingu czyli jezioro Bygdin i kilka dni w Jotunheimen. Nawet się udał. W drodze na północ, już za Oslo trafia się taki widok:

Konkursy mają to do siebie, że niosą ze sobą nutkę napięcia. Czy coś “mojego” wpadnie w oko jury? Jeżeli tak, to co to będzie? W przypadku konkursu redakcji WIOSŁA mam stałą “zagwozdkę”: