Cytat na dziś :)
Entweder man gibt auf oder man wird stärker. / Albo się poddajesz, albo stajesz się silniejszy.
Maria Kittl
Entweder man gibt auf oder man wird stärker. / Albo się poddajesz, albo stajesz się silniejszy.
Maria Kittl

Kolejny dzionek. Ekipa kurczy się do dwóch osób czyli mnie i Michała. Dziś celujemy w Przełęcz Kondracką. W sumie celujemy jest dobrym określeniem, bo przy widoczności na jaką trafiamy, można tylko celować. Na podejściu czuć kolejny dzień “plusów”.

Polskie Tatry chyba mnie nie lubią 🙂 W każdym razie na mój debiut turowy po tej stronie granicy przywitały mnie raczej po Karkonosku. Dopisała za to ekipa, dopisały też warunki – choć było dodatnio to jak na połowę kwietnia było zacnie 🙂 Niemniej zdjęć nie będzie.

Zmiana doliny na Vals nakłada się na zmianę pogody. Przede wszystkim naprawdę zaczyna wiać, może jeszcze nie po “Karkonosku” ale powyżej linii lasu jest już blisko. Na parkingu mija nas ośmioosobowa grupa lokasów z ciekawością przyglądająca się naszym “blachom”.

Dziś rano na celowniku … nie był Piz Guw, ale tak się złożyło że ostatecznie w jego kierunku drepczemy. Pogoda dopisuje, choć już na dole czuć że to będzie wietrzny dzień.

Safiental to kolejna dolinka z eksplorowanych w tym sezonie 🙂 Wyjątkowa z kilku powodów: raz, że do ostatnich parkingów trzeba jechać jakieś 25km od odbicia z Versam.

Ostatni dzień wyjazdu. Na niebie nie ma śladu po “blubirdzie” sprzed czterech dni 🙁 Efekt jest taki, że ręka jakoś nie chce sięgać do futerału po aparat. Znaczy sięgam co jakiś czas ale z poczuciem, że “to nie to”.

Kolejna tura zaczynająca się z parkingu – uwielbiam za to (też) Alpy 😉

Po dwóch (dłuuuuugich) miesiącach wracamy do St. Antönien. Znaczy wracam ja z Michałem bo Myszka zostaje w domu 😉 Prognozy zapowiadają “lampę” i faktycznie mamy “lampę”.

Pięć tygodni czekania aż lawinowe 4-ki i 5-ki po masakrcznych opadach w Szwajcarii spadną do akceptowalnych wartości a temperatury na miejscu z kolei wzrosną z mało przyjemnych dla dreptania okolic -20oC.