


Wpis w sumie z obowiązku kronikarskiego, bo wspinaczkowo to raczej słaby. Spenetrowane doliny Zillerground i Zemmtal, większość lodów generalnie nie wylana, to co wylało to albo połogi albo horrorystyczne polewki.

Krótki przedsywestrowy wypad na dziabki na pogranicze niemiecko-austriackie, a konkretniej w rejon zwany Geierköpfe. O tym, że jest tam coś wylane wiedzieliśmy przed wyjazdem ; ) O tym, że na podejściu będzie w …. dużo śniegu przekonaliśmy się już na miejscu :\

Wybierając cele przed wyjazdem gdzieś tam w necie trafiliśmy na informację, że kilka lodospadów w tej dolinie jest w niezłych warunkach. A że lubię Pitztal to większej zachęty nie trzeba było : )

Danie dnia to dziś Stallkogelfall – lodospad, który bardzo fajnie prezentował się w ubiegłym tygodniu i po kilkudniowej odwilży miał szansę zachować się w dobrej kondycji. I faktycznie jest : ) Podejście nie sprawia już problemów – wszystko widać jak na dłoni.

Tomek i Mati wysadzają nas przy zabudowaniach Plangeross i wracają na Monsterline. My podejście pod Bachtrattle zaczynamy nieco na przełaj sugerując się tym, że przez łączkę powyżej do lasu prowadzi wydeptana ścieżka. Już w lesie okazuje się, że to jednak nie tędy : )

Położony w Valnontey “Acheronte” wynajduje i na kolejny cel proponuje Michał, przy braku sprzeciwów następnego dnia znów człapiemy na koniec doliny : ) Mały tłumek przed pierwszym lodospadem już nie zaskakuje a my cierpliwie czekamy na swoją kolej szpejąc się nieśpiesznie.

Poranek przynosi wyraźną zmianę pogody w stosunku do poprzedniego dnia: niebo jest zaciągnięte i lekko sypie. Zakładając, że w takich warunkach będzie trudno o fajne kadry decyduję się na nie zabieranie aparatu na wspin.

Wieczorny risercz owocuje postanowieniem zmiany doliny, jej rozpoznania i dopiero na podstawie takiego zwiadu wyboru celu na wspinanie. Nasz spacer kończymy kilkaset metrów za “Cold Couluar”.

17 godzin w trasie przy czterech operatorach kierownicy przekłada się na to, że rano nawet jesteśmy do życia : ) Po krótkich problemach z namierzeniem naszego hostelu pojawiamy się tam gdzie trzeba.