Mirčus
Wiadomość z tych których nigdy byś nie chciał otrzymać. Dziś dowiedziałem się, że 9 maja po raz ostatni po wiosło sięgnął Mirčus. Świetny, pełen pozytywnej energii kompan i przede wszystkim wspaniały człowiek. Kolejny kawałek serca wyrwany …

Wiadomość z tych których nigdy byś nie chciał otrzymać. Dziś dowiedziałem się, że 9 maja po raz ostatni po wiosło sięgnął Mirčus. Świetny, pełen pozytywnej energii kompan i przede wszystkim wspaniały człowiek. Kolejny kawałek serca wyrwany …

Fajna tradycja na inicjację sezonu, już nawet nie liczę który to raz tak go rozpoczynam. No najfajnieszy “Shuttle Bunny” w tym układzie słonecznym : ) Szkoda tylko, że tym razem nie jesteśmy razem na wodzie na dolnym odcinku :\

Tradycyjne rozpoczęcie sezonu na białej wodzie. Tym razem dolny odcinek z Myszką : ) Na koniec taka sytuacja jak powyżej i niestety nie było to optymalne rozwiązanie. Ale teraz już wiemy co i jak 😛 + Film nakręcony przez Sajgona.

Moraca, choć chyba poprawniej było by Moracza bo taką wymowę sugeruje “ptaszek” nad “c”. Nieważne ; ) Ważne jest to, że marzenia – jeżeli trochę im się pomaga – się spełniają. U nas na razie połowicznie, bo Morača poznana – ale niestety tylko z drogi.

Po dwuletniej spowodowanej Chinką przerwie znów była okazja spotkać się w gronie pasjonatów pływania w OC-1 czyli na European C-Boat Armada : )

Przy okazji inauguracji sezonu na Kamenice miałem okazję oglądać niezłą akcję ratunkową. Na początku “wydarzeń” z filmu na tym kajaku był jeszcze katamaran Bozika, któremu nie udało się przeskoczyć tego pechowego kajaka.
Nie kuszą podróże, gdy nie ma z nich dokąd wrócić.
— Stanisław Lem “Kongres futurologiczny”


Nie. Nie zaczęły mnie fascynować fikołki na wodzie. Niemniej skłamałbym twierdząc, że nie jest to fotogeniczne 😉 Po prostu przy okazji dalszego ciągu opływania Drop Zone’a przestrzelałem nieco Tamrona 35-150mm.

Rzeka na zamknięcie tego wyjazdu. Oglądając ją z drogi przy rozwożeniu aut wydawało się, że z wodą będzie słabo. Oczywiście już na wodzie okazało się, że tej wody jest dość. A nawet więcej bo w zasadzie nie było mowy o tarciu kamieni o dno.