


W Alpach ostatnio było deczko lawiniasto, więc przerwa w wypadach. Ale, że foki nie wyprowadzane zaczynają dziczeć to trzeba było zadziałać zapobiegawczo. Padło na Śnieżnik i był to strzał w 10-kę.

Krótko, warun m-e-g-a ! : D

Mój debiut w puchu. Mimo (zbyt) częstych kontaktów siedzenia ze śniegiem było świetnie. I stanowczo za mało 😀