Outdoor w czasach zarazy. [CH] Landquart 📹
Przede wszystkim po raz kolejny powinienem napisać że marzenia się spełniają 😀 Landquart od dawna miałem na “celowniku”, w tym roku w końcu się udało. Sam nie wiem do końca co mnie ciągnęło nad tę rzekę.

Przede wszystkim po raz kolejny powinienem napisać że marzenia się spełniają 😀 Landquart od dawna miałem na “celowniku”, w tym roku w końcu się udało. Sam nie wiem do końca co mnie ciągnęło nad tę rzekę.

Jedno z fajniejszych “pływań” i to nie tylko w tym sezonie. Odcinek naprawdę wart zamoczenia wiosła – dzieje się dużo i na wodzie i na horyzoncie. Nam się trafiło 17m3/s.

Na zakończenie wyjazdu miał być Ammer, ale dzień wcześniej wybił go na z głowy poznany nad Isar Günter – swoją drogą też miłośnik kanujek, a konkretniej BigDog’a Force 🙂 Odradzał twierdząc, że wody za dużo tam nie znajdziemy.

Górny Isar “chodził” za mną od dawna. Problemem była logistyka i chętni na nią. W tym roku podobne plany miał Jacek więc logistyka się uprościła 😀 Kajaktour.de obiecuje trudności WW II-III, czyli powinno się “dziać”.

Odcinek, który płynęliśmy z Jackiem w większej części miałem okazję poznać z perspektywy siodełka rowerowego – bo rower za “wahadło” robił : ) Niby więc zaskoczeń nie powinno być, ale były.
