Outdoor po Szczepionce. [NO] Store Brekketind 📷 📷
Pętla dookoła Store Brekketind to zdecydowanie najfajniejszy trek tego roku. Pogoda dopisała, widoki więcej niż dopisały. Znaczy generalnie dopisały ; )

Pętla dookoła Store Brekketind to zdecydowanie najfajniejszy trek tego roku. Pogoda dopisała, widoki więcej niż dopisały. Znaczy generalnie dopisały ; )

Saksa to jeden z “klasyków” Hjørundfjorden. Szczyt należy do zdecydowanie popularnych, choć oczywiście trzeba to odnieść do lokalnych realiów. W tym przypadku oznaczało to osiem osób jakie napotkaliśmy na szlaku w sobotę w połowie sierpnia. Prawie tłok ; )

Plan był prosty – w drodze na północ lekko odbijamy nad fiord Geiranger by na coś tam wejść. Z kilku opcji na dreptanie w tej okolicy wybraliśmy wcześniej Vinsåshornet. W normalnych warunkach położenie szczytu zapewnia ładne doznania estetyczne : )

W Norwegii mają coś co się nazywa “National Scenic Routes” – sieć wyróżniających się ze względu na swoje walory widokowe dróg. Dwa lata temu przy okazji wizyty z kijkami i wiosłem w Jotunheimen trafiliśmy na początek jednej z nich: Valdresflye.

Nie. Nie zaczęły mnie fascynować fikołki na wodzie. Niemniej skłamałbym twierdząc, że nie jest to fotogeniczne 😉 Po prostu przy okazji dalszego ciągu opływania Drop Zone’a przestrzelałem nieco Tamrona 35-150mm.

Rzeka na zamknięcie tego wyjazdu. Oglądając ją z drogi przy rozwożeniu aut wydawało się, że z wodą będzie słabo. Oczywiście już na wodzie okazało się, że tej wody jest dość. A nawet więcej bo w zasadzie nie było mowy o tarciu kamieni o dno.

Albo czasem Otona. Dopiero tym razem dojrzałem do tego by się porwać z wiosłem na tę sekcję : ) Techniki starczyło: obyło się bez kabin czy choćby eskimoski, co zdecydowanie cieszy. A co tak oczywiste nie było bo jednej dziurze prawie udało się mnie wysadzić z siodła.

Od kilku lat jedna z moich ulubionych rzek. Taka przekrojowa Słoweńska biała woda dosłownie w pigułce. Zaleca się aplikować przynajmniej co 2-3 sezony dawkę jednodniową 😉 Jadąc do Słowenii trochę się obawiałem o plagę myszy.

Ponoć 1o,6m³/s i 142cm to poziom na który trudno trafić. Bo przeważnie z wodą na niej słabo. Nam się udało (przy wydatnym wsparciu wyjątkowo śnieżnej tegorocznej zimy) przez co pływanie mimo pierwszego wrażenia, że wody jest mało było całkiem fajne.

Od dawna marzyłem o tym by spenetrować z wiosłem wschodnią cześć Triglavskiego Parku Narodowego. W tym roku – dzięki ekipie otwartej na eksplorację w końcu się to udało. “Łupem” padły dwie nowe rzeki: Sava Bohinjka i Radovna.