[NO] Femundsmarka 2/5 📷
[17] Na parkingu przy Limedforsen zatrzymujemy się na chwilę, by przyjrzeć się ponownie przenoszonemu na poprzednim wyjeździe bystrzu. Tym razem nie wygląda ono już groźnie.

[17] Na parkingu przy Limedforsen zatrzymujemy się na chwilę, by przyjrzeć się ponownie przenoszonemu na poprzednim wyjeździe bystrzu. Tym razem nie wygląda ono już groźnie.

Ten wyjazd potwierdza tezę, że trzeba mierzyć wysoko, bo życie czasem potrafi tak mocno zredukować te plany, że niewiele z nich zostaje : ) Nasze (choć bardziej po prawdzie moje) pierwotne zakładały start w pobliżu Szwedzkiego jeziora Rogen.

Czemu tytułowa wtopa? Bo nastawiając się na to, że na wodzie będzie się trochę działo programowo nie zabrałem sprzętu foto a za rejestratora tego co się ciekawego działo miała robić kamerka.


Jej : \ To już trzy tygodnie od zakończenia Armady : | Pięć intensywnych dni na wodzie, szybkiej wodzie. Bardzo szybkiej – ciągnęło tak jak na Wełtawie w ubiegłym roku albo na Simme trzy lata temu na Armadzie.


Obrabianie zdjęć z wakacji w mroźny zimowy wieczór z jednej strony ma w sobie coś rozgrzewającego, ale z drugiej jest jednak lekko dołujące, bo jak by nie patrzeć to trzeba poczekać jeszcze kilka dobrych miesięcy na podobną aurę za oknem : )

Jedna kanadyjka na całym upuście wody z tamy w Lipnie – hmmm, można poczuć się dziwnie, tym bardziej, że w Czechach jest jednak kilka innych OC-1 : \ Przez trzy dni nie opuszczało mnie więc pytanie: czy to co robię to nie jest jakiś wygłup?

Jedno miejsce na odcinku powyżej “Okna” przez cały wyjazd uparcie wysadzało mnie z siodła (na zdjęciu jestem chwilę za nim a za kolejną chwilę się skabinuję), więc nie mogę napisać, że “vici” : ( Ale jeżeli “zwyciężyć znaczy przeżyć” to wtedy już tak : )

Miało być lajtowo i w sumie było, ale nie przez pierwsze dwa dni : ) Pierwszego dnia było na przykład tak jak na tym zdjęciu. Więcej szkrobnę za kilka(naście?) dni jak się ogarnę kilkoma sprawami o wyższym priorytecie ; )