[AT] Vorderes Hinterbergl (3131m) 📷
Vorderes Hinterbergl to tylko punk zaczepienia dla oka, tura miała z założenia mieć charakter zdecydowanie rekreacyjny. W końcu po niej szybkie pakowanie i wio na parking by jeszcze tej nocy być w domu.

Vorderes Hinterbergl to tylko punk zaczepienia dla oka, tura miała z założenia mieć charakter zdecydowanie rekreacyjny. W końcu po niej szybkie pakowanie i wio na parking by jeszcze tej nocy być w domu.

Turmscharte to przełęcz przez którą prowadzi tura na Wildes Hinterbergl (3288m). Wg przewodnika WS+, czyli teoretycznie spokojnie ugryzienia. Praktycznie jednak jak zawsze zmiennych wpływających na sukces jest więcej.

Po kilku latach podchodów w końcu udaje się pojechać do Oberbergtal. Doliny obfitującej w zacne cele na tury których bazą jest właśnie Franz-Senn Hütte. My dojeżdżamy dość późno i ma to pewną konsekwencję.

Dziś kończymy wyjazd, a jak tura w taki dzień to nie dość, że raczej krótka to i zacząć warto ją wcześniej. Pada na Öwelenke, czyli przełęcz będącą częścią tury na Hochstein (2827m).

Plan na ten dzień jest dość prosty: jeżeli mam wejść gdzieś razem z Robertem to ma to być coś niskiego. W Defereggen Alpen o taką turę trudno, więc myśli uciekają w pobliskie Dolomity. Najlepiej gdzieś blisko a jak tak to najbliżej mamy do Misuriny.

Samotne szwędanie się na turach po Alpach to w zasadzie proszenie się o problemy. A dziś wyszło, że Robert po wczorajszej turze potrzebuje celu, który da odpocząć jego kolanom. Szczęśliwie warun jest naprawdę stabilny.

Są tury, gdzie liczysz się z tym, że w użyciu będzie plan B, są takie gdzie i plan B to za mało i trzeba sięgnąć po plan C. To była właśnie taka tura 🙂 Planem A było wdreptanie na Villgrater Törl (2504m) …

Taki widok mamy spod kwatery 🙂 Pogoda zamówiona, tylko jakiś opad śniegu nie dotarł 😉 Na rozruchową turę dzień po nocy w samochodzie idziemy na coś prostego i niewysokiego czyli tytułowy Gaishörndl.

Mój pierwszy osobiście odkryty Karkonoski “skiret sopt”. Teren jaki uwielbiam, szkoda tylko że było go mało bo zaledwie jakieś 15om w pionie. Teraz czas na Alpy. BTW – jak by ktoś miał ochotę na moje towarzystwo to ja w te Alpy zawsze chętnie -> pisz.

Trzeci dzień wyjazdu i przy okazji dzień powrotu. Znaczy raz, że trzeba wyjść wcześniej by gdzieś zajść a dwa, że trzeba i tak wcześniej skończyć. Coś tam sobie wczoraj wieczorem z Piotrkiem ustalamy, ale jak zawsze jest to wyłącznie plan A.